• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Witam Was po Świętach, które błyskawicznie zleciały...
U mnie minęły spokojnie, rodzinnie...
Ale martwi mnie coś innego...bo od 3 dni boli mnie podbrzusze i krzyż...Wczoraj był 25 dc i zrobiłam test- ujemny. Ale może po prostu za wcześnie? Jak myślicie? Czy jeśli jest ciąża to powinien być już pozytywny?

Cholera, nakręcam się znów...
 
reklama
kochająca_mama30 test robić nie wcześniej niż 10 dni po owulce (wyszła Ci z testów OW?) Bo jak zrobisz wcześniej i będzie ujemny, to będizesz myślała "czy nie jestem" oraz "a może to za wcześnie". Najlepiej robić ok.14 dni po owulacji, to wypada mniej więcej w termin okresu. Ja w poprzednim miesiącu miałam chyba wszystkie objawy ciążowe :) a w ciąży nie byłam. Myślenie "może jestem w ciąży" może powodować wyszukiwanie objawów których nie ma. Ja już teraz nie myślę kiedy będę robiła test, tylko czekam na @ i dopiero jak będzie się spóźniać kilka dni to się zdecyduję testować. Bo wcześniej, to przy negatywnym teście i tak będę myślała "a może za wcześnie".
 
Może jeszcze wytłumaczę skąd te 10 i 14 dni, zatem do zapłodnienia może dojść +/- w okolicach owulacji, po ok. 7miu dniach zarodek zagnieżdża się w macicy i dopiero się zaczyna produkcja hcg który jest wykrywalny w teście ciążowym po ok. 3 dniach od zagnieźdżenia. Test zrobiony po 10 dniach po owulacji pozytywny daje wynik ciąży, ale negatywny nie jest wiarygodny, ponieważ do zapłodnienia mogło dojść 1-2 dni później oraz zarodek mógł się zagnieździć 2-3 dni później, zatem po 10 dniach hcg może jeszcze nie być wytwarzane. Dlatego najlepiej sprawdzać po ok.14 dniach od owulacji, ten wynik jest już w miarę wiarygodny. Jeżeli nie wiadomo kiedy wystąpiła owulacja, nie robi się testu przed spodziewaną @. Oczywiście niektórym kobietom wychodzą testy pozytywne dużo później a niektórym dużo wcześniej, zatem za taki standard uważa się dzień po terminie @.
 
Ja również witam po świętach, czytałam Was późnymi wieczorami ale byłam zbyt zmęczona by coś naskrobać. W sumie to czekałam na koniec świąt by móc już na nowo zagnieździć się w łóżeczku i przestać tyle jeść. My mamy tu 24.12 Polską Wigilię a 25 szwagier, który jest Irlandczykiem piecze tradycyjne danie Bożonarodzeniowe - indyka, szynkę i farsz. Jako że mam brzuch i tak duży więc w tym roku nie przejmowałam się tym, że jak się przejem to będzie odstawał, bałam się tylko czy nie pęknie w szwach :zawstydzona/y:
Danutaski wierz mi, że ja zdaję sobie sprawę jaki mam skarb obok siebie i codziennie dziękuję Bogu że postawił nas na naszej drodze, a dokładniej że Mąż zagadał do mnie na czacie i że jesteśmy dzięki temu razem. Każdej życzę mieć takiego cudownego Męża :-):tak:
Kochająca Mama myślę, że pomiar może być zrobiony za wcześnie. To zależy od organizmu kobiety, ale u mnie nie wykazała ciąży ani beta w dniu spodziewanej @ ani 6 dni później test domowy, dopiero jak wszystkie emocje związane ze ślubem opadły i osiedliśmy w podróży poślubnej, w sumie 12 dni po @ zrobiłam sobie test i pokazały się kochane 2 kreski. Tylko ja nie miałam ciśnienia, że musi to być w "tym cyklu" bo po pierwsze 6 lotów samolotem w ciągu miesiąca, po drugie przy pierwszym Aniołku zajęło nam to 5 miesięcy więc w najśmielszych oczekiwaniach nie myślałam o 2 kreskach, po 3 okres często mi się spóźniał, a to że aż 12 dni, to zwalałam na stres przedślubny i zmianę otoczenia. Podobno jak test nie wykazuje to warto zrobić sobie betę i nawet jak wyjdzie negatywna to po kilku dniach powtórzyć, bo wtedy widać czy rośnie. Trzymam &&& by @ nie przyszła.
Lopop przykro mi, że do Ciebie jednak @ przyszła i to tak w święta. Miałam nadzieję na zupełnie inne wiadomości.
Kruszka no właśnie, Danutaski słusznie zauważyła, przejrzałam wpisy i nigdzie nie widać info o @ a 15 było że nawet gin kazała Ci nie tracić nadziei. Daj znać Kochana czy są jeszcze jakieś nadzieje na ten roczek.
Ewelka jak Twoje samopoczucie? Pochwaliłaś się już rodzince o cudownych wiadomościach czy na razie czekach do 12tc?
 
Racja, nie powinnam tak wcześnie robić testu ale spowodowane to było gownie bolem krzyża, jakiego nigdy wcześniej nie miałam przed miesiączką, więc nie wiem co to oznacza...
Poza tym biorę ostattnie tabl. Duphastonu więc i tak musiałabym za 3 dni sprawdzić testem....


Dzięki!
 
Cześć dziewczyny.... mam słabe samopoczucie, wczoraj zauważyłam na wkładce minimalna ilość brązowego sluzu - strasznie sie przezstarszayłam, wzięłam luteinę i leżę, a dzisiaj strasznie boli mnie gardło i kłuje ucho - juz nie wiem co robić, jem czosnek, zrobiłam sobie mleko z miodem, płukałam wodą utlenioną z wodą i na razie nic... Boże tak się martwię - musi być dobrze do gina nawet nie dzwoniłam - no bo w sumie to i tak mi nic nie pomoże, pewnie powie żeby brać leki i leżeć...
Mam nadzieję że samo przejdzie.... jedno i drugie....
Galwaygirl nikomu oprócz mężowi nie mówiłam o ciązy i póki nie będę spokojniejsza nie mam zamiaru.... A jak Twój Piotruś???
Pozdrawiam Was cieplutko
 
Witajcie Dziewczyny, pozwolice że do Was dołączę? Zaczęłam na innym wątku ale tak samo jak Wy jestem po stracie...mnie to spotkało w 15 tc. Dokładnie 13 grudnia tego roku dowiedziałam się ze... :-(achh... jak trudno to wspominać...
14.12 szpital, farmakologiczne wywołanie porodu i zabieg... to były przerażające chwile, które ciągnęły się i myślałam że zatraciłam się w nieskończoności... jejku jak to wszystko bolało...!!! Bolało w środku, w sercu, miałam wrażenie że moje serce pęknie...!!!
Później Święta, kolędy a w sercu żal... wiem że mnie rozmumiecie dlatego pozwalam sobie aż na taką wylewność...
Ostatnie usg pokazało mi moje Maleństwo jak machało rączką (tak jakby na pożegnanie...:-()
Na wizycie kontrolnej brak tętna. Przerażenie moje i lekarza, tylko że płacz i żal był już tylko mój. Żadnych bóli, żadnych plamień, wcale się źle nie czułam... dlaczego mój Dzidziuś odszedł?
Życie płata nam niespodziewane "figle".
Przedemną wizyta kontrolna, pewnie jakieś badania bo w styczniu skończę już 35 lat..., to było moje pierwsze Dziecko...
Masa pytań, masa wątpliwości, masa myśli...
Macie jakąś metodę na to aby nie zwariować?
 
Ewelka10 bądź dobrej myśli i postaraj się nie stresować bo wiesz sama że to nie pomoże a jedynie może coś popsuć. Wiem że łatwo mówi się z boku, ale niestety każda z nas jest już obarczona stresem - zawsze gdzieś pojawiają się myśli o tym aby scenariusz się nie powtórzył. Puki nie dzieje się nic więcej, nie martw się na zapas. Kiedy masz zamian iść do ginka? Pamiętaj że niektóre kobiety pierwsze miesiące mogą mieć nawet okres w ciąży (co prawda słabszy ale jest) więc minimalne plamienie bez bóli wcale nie musi oznaczać jeszcze czegoś złego. Co do choroby, mi w bardzo szybkim tempie pomógł czosnek taki ze słoika, konserwowy. Jadłam 4-5 ząbków rano i 4-5 na noc i po 3 dniach wróciłam do życia. Dodatkowo na kaszel mi pomogła herbata z majeranku, na katar pomogły inhalacje z rumianku. Na ucho nie wiem co może pomóc.
Ani@k zapalam
[*] dla Twojego Aniołka i ściskam mocno. Dobrze że postanowiłaś napisać, tutaj możemy się wspierać nawzajem i w sumie, każda z nas forumowiczek coś przeżyła. Ale tutaj każda z nas może znaleźć wsparcie, zrozumienie i pocieszenie które jest potrzebne w tych trudnych chwilach. Niewątpliwie okres przedświąteczny/świąteczny jest wyjątkowo trudny, szczególnie jeżeli już widziałaś swojego Aniołka na usg, jak się rusza, bije serduszko itd. Przykre :( wypłacz swój żal kochana, myślę że każda z nas czuje trochę bezsilności na to co się stało oraz niesprawiedliwość związaną z tym, że ci co nie chcą ciąży to piją palą i rodzą zdrowe dzieci, a ci co chcą to muszą przeżywać straty. Niestety nie ma złotego środka aby nie zwariować. Od siebie mogę tylko powiedzieć tyle, że warto się wypłakać i mówić o tym co się stało - jeżeli czuje się taką potrzebę, nie brać do serc rad ludzi którzy mówią "lepiej że się stało tak niż miałoby się urodzić chore" lub "przynajmniej wiesz że możesz zajść w ciąże" - ludzie chcą dobrze, ale niestety nie wiedzą co przeżywasz dlatego nie wiedzą że mogą robić krzywdę mówiąc takie rzeczy. Mi pomogło płakanie, mówienie, czytanie i pisanie o tym co się stało. Na stronce poronienie.pl można znaleźć wiele cennych informacji - od wiedzy praktycznej, po opowieści o innych po których się płacze - ja z tą stroną zaznajomiłam się "od desko do deski".
Trzymaj się mocno i choć trudno teraz w to uwierzyć, przyjdzie taki czas że zajdziesz w nową ciążę i szczęśliwie dobrniesz do finału i urodzisz zdrowego maluszka - musisz tylko uzbroić się w cierpliwość. Dowiedz się na badaniu kontrolnym jakie badania porobić. Czy było robione badanie histopatologiczne?
 
ewelka tylko się nie poć bo może niestety spowodować utratę masz żurawinki niech M kupi przy przeziębieniu bardzo pomagają a w uszko wlać olejek kamforowy
&&&&

Ani@k witaj zapalam światełko dla twojego maluszka
[*] niestety żadna nie zna odpowiedz na te pytania
 
reklama
Danutaski badania histop. nie robiono, nawet nikt mnie nie poinformował że moze takie być zrobione... ja w szpitalu byłam kompletnie "zielona"... nie wiedziałam nawet co do mnie mówią - chyba taki rodzaj "skrzywienia psychicznego"... nie wiem czy któraś z Was miała taki przypadek, ale mnie poinformowanoo że mogę pochować swoje Dziecko... i jeżeli się na to nie zgodzę, szpital zrobi to za mnie na koszt gminy... :-(
Dodatkowy cios prosto w serce. W ciągu całego mojego życia nie miałam zadawanych tylu trudnych pytań jak podczas mojego pobytu w szpitalu...
Pochowałam moje Maleństwo...:sad:
Nigdy więcej takich wrażeń.

Do tej pory nie umówiłam się na wizytę kontrolną, spróbuję jutro i poczytam polecaną przez Ciebie stronę. Muszę zrobić listę pytań...
Ehhh...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry