• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Boże Myszka ale to prawdziwy horror!!! Co do perypetii szpitalnych całkowicie się z Tobą zgadzam... mnie tuż przed zabiegiem miał zbadać lekarz... nie wiem dlaczego nie dawałam się zbadać... mocno krwawiłam i musiał zobaczyć jaki jest stan szyjki macicy... krzyknął że musi mnie zbadac, że to co robię to panika i że zdrowie w tej chwili jest najważniejsze... zbadał mnie a ja płakałam jak dziecko... teraz już na spokojnie wiem ze to pewnie dlatego tak się blokowałam, bo bałam się że zrobi... krzywdę mojemu Dziecku, które już nie żyło:-(... aj te wspomnienia... ale to co Ty przeżyłaś... ściskam mocno!
[*] dla Sary...

Ja jestem po lekturze strony poronienie.pl trochę wzrusza, musiałam mieć chusteczki pod ręką...
Dziś mimo tego że dzień zapowiada się na dość pogodny nie napawa mnie optymizmem... umówię się na wizytę kontrolną i postaram się nie myśleć...

Ani@k z kazdym dniem bedzie troszle lepiej, nie myslec sie nie da. My plakalismy na reklamach pampersow (takie slodkie malenstwa dobrali), teraz jest juz lepiej nie wzrusza mnie ta reklama, ale lapie dolki co kilka dni. Okres przed swiateczny byl strasznie ciezki, wszedzie pelno malutkich dzieciaczkow i potrafilam wyc czekajac do kasy albo idac ulica. Czas leczy wszystkie rany i wierze, ze z kazdym dniem bedzie nam latwiej. Wazne zeby mowic co nas boli, czego sie lekamy. Zamykanie w sobie i udawanie, ze problemu nie ma, nie pomoze. Mnie zaproponowali pomoc psychologa, ale nieskorzystalam. Nie potrzebuje, choc jesli bede widziala dziwne zachowania u siebie sama do niego polece (taki dziwny typ ze mnie).

Galwaygirl rozumiem, ze sa miejsca gdzie wyboru nie ma co nie oznacza ze musi byc zle;-). Bede trzymac kciuki co by baby nie bylo. Niska smiertelnosc noworodkow to bardzo dobrze swiadczy o szpitalu, ja w PL wybralam CZMP ( wg samej smiertelnosci nie wygladalo to najlepiej, potem doszlam do ilosci rodzonych dzieciaczkow i tu bylam w szoku jak fabryka;-)) no i to byl moj rejonowy szpital wiec nie mogli mnie odeslac. Choc nadal mnie bawi tekst lekarza z IP "nie ma boli, wszystko ok wiec po co pani przyszla? odp. bo jestem 5 dni po terminie? :-D

Lopop lepsze warunki nie zawsze ida w parze z wysoko kwalifikowanym personelem, a bez tego waznego elementu nawet najlepszy sprzet nic nie da...
 
reklama
Myszka2829 tak jak piszesz, z każdym dniem będzie trochę lepiej. Też płakałam na reklamach, tylko akurat z jedzeniem dla maluszków. Choć niejeden dzień może się zacząć pesymistycznie i ciężko, warto wierzyć, że kiedyś nadejdzie ten dzień gdzie obudzimy się z dobrym humorem i nie będziemy się smucić. Żałobę trzeba przeżyć i nie skrywać jej, wg mnie jest to bardzo ważne do powrotu dla zdrowia psychicznego. Ja dochodziłam do siebie ok 2 miesiące. Po tym czasie przestałam miewać dni w których płaczę, zastąpiłam je nadzieją. Oczywiście chwilówki się zdarzają ;( ale to chyba już tak zawsze będzie.
Lopop mam TSH w górnej granicy i przekroczone anty TPO a więc jest coś na rzeczy. Jutro idę z wynikami od endokrynologa.
 
Ja Wam nie pomoge z badaniami, bo u mnie zadnych sensacji nie ma... mam konskie zdrowie;-) a lekarz dal nam zielone swiatelko jak tylko skonczy sie krwawienie. Skonczylo sie cos kolo tygodnia temu, wiec "pracujemy" nad pociecha;-). Nie wiem czy nie za szybko ale skoro lekarz powiedzial ze wszystko ok i mozna to mu ufam. Tez byl w szoku jak mu powiedzialam jak odbyl sie porod, ze zagrozona bylam przed wczesnym porodem to wiem palilam i jak dowiedzialam sie o ciazy bylo za pozno na rzucanie. To byl 4 miesiac wtedy, cholerne tabletki, stres i zanim sie polapalam byla prawie polowa. Nie mialam ani pierwszym razem ani drugim zadnych objawow ciazowych poza brakiem miesiaczki... ale jak pisalam mialam spory stres, (maly jechal do PL sam autokarem 16h po tygodniu wracal ta sama droga) i przerwane anty... i zaciazylam. Do palenia dolaczyl duzy, nagly stres, wiec wczesniejsza akcja porodowa miala prawo wystapic. Teraz rzucamy palenie z moim M podjelismy swiadoma decyzje wiec wykluczamy ewentualne ryzyko. Mam tylko nadzieje, ze moj organizm w trakcie walki z nalogiem z rozpedu nie bedzie zwalczal ciazy. Pociesza mnie, ze sa dziewczymy ktore rzucaly juz w trakcie ciazy i wszystko bylo ok. Jestem dobrej mysli.
Danutaski ja mimo wszystko staram sie usmiechac, mam takie szczescie ze maluchy sie do mnie chichaja na ulicy... no i jak tu sie nie usmiechnac do takiego szkraba jak cie zaczepia;-). Kolezanki synek ma 5 latek, znamy sie z neta dopiero jutro po 3 latach sie poznamy... od prawie 3 latem mi spiewa, wierszyki mowi i wykluca sie z mamcia ze teraz on musi mi cos powiedziec^^ mam to szczescie do dzieciaczkow i zwierzakow... choc dla doroslych potrafie byc niezla franca jak sie mnie zmusi.
 
myszko dla mnie też było ciężko przy reklamach z dziećmi w roli głównej i kobiet w ciąży:-( i wtedy doszłam do wniosku że autorzy tych reklam nie zdają sobie sprawy ile kobiet ranią
 
Mnie bolało jak w kościele śpiewało się kolędy "płacze z zimna nie dała Mu Matula sukienki..." przez całe święta miałam wizję mojego Maleństwa... takie głupie myśli czy Mu nie jest zimno... :sad:

Dziś miałam dzień rozpamiętywań... kiedy i co zrobiłam co mogłoby Mu zaszkodzić... czy aby napewno nie zignorowałam bólu... jeszcze raz "przeszłam myślą przez szpital" czy aby napewno spytałam czy moje Dziecko nie żyje... Jezu!!!!

Też tak miałyście ze jednego dnia pełen optymizm a drugiego powroty do TEGO dnia???

Ale mam mętlik w głowie...
 
Kochana nie drecz sie, na pewno nic nie przeoczylas. Na pewne rzeczy nie mamy wplywu, moze poprostu Bog sobie upodobal nasze malenstwa i na pewno nie jest im zimno.
Ja w takie dni spie ile moge, a jak juz nie moge ide na spacer z moim M, szukam byle zajecia... moze to glupie ale staram sie czyms zajac albo najzwyczajniej wchodze tu i czytam co popadnie (lacznie z moimi lutowkami) i ich zmaganiami.
Rozmawialas z M o tym co sie stalo? Jak on to znosi? Mojemu jest chyba ciezej niz mnie wiec staram sie nim zajac.
Moze tez powinnas sie zaopiekowac M faceci nie sa tacy silni jakby chcieli...
Sciskam mocno

Lopop zyjemy w ciezkich czasach, czlowiek nie wiele sie liczy... liczy sie kasa. przerazajace
 
Drogie koleżanki. Nic nie zrobiłyście nie tak. Możecie mi uwierzyć. Był czas , gdy zadawałam sobie to pytanie non stop. Mam hashimoto, to przyczyna straty ciąży. Leczona choroba nie stawia przeszkód podczas ciąży. Sprawdziłam, wiem. Miałam dobrego endokrynologa w ciąży.
Bardzo mi przykro, że i was to spotkało.
 
Ani@k u mnie lekarz powiedział że albo płód obumarł albo ciąża jest młodsza. W akcie desperacji liczyłam zapłodnienie nie w okolicy owulacji jak to ma miejsce a przed samym okresem (teraz widzę jakie to było głupie), bo pomimo że czas mijał i badania usg nie pokazywały żadnych zmian w rozwoju, ja wierzyłam że ciąża jest młodsza. Gdy poszłam do szpitala, chciano mi wykonać zabieg pierwszego dnia jak przyszłam (po badaniach) ale do mnie nadal nie docierało że ciąża obumarła, ciągle myślałam że mam młodszą ciążę i że lekarze chcą mi usunąć zdrową :/ więc zażyczyłam sobie badania bhcg jednego dnia, i do porównania następnego, bo wiedziałam że jak będzie spadać, to nie ma już nadziei i ciąża obumarła. No i bhcg spadało. Dopiero wtedy do mnie dotarło że muszę mieć zabieg usunięcia, bo ja do samego końca miałam objawy ciążowe łącznie z rosnącym biustem, zero krwawień. Płód się nie rozwijał dwa tygodnie, tylko mój organizm się nie pokapował... myślę że zadawanie sobie pytań co zrobiłam nie tak jest normalne. Wiem jedno, to nie moja wina, nie Twoja wina. Tak się po prostu stało i z tym się trzeba pogodzić.
 
Danutaski i jak Twoja wizyta u endo?
Ja sobie do dziś od czasu do czasu wyrzuty robię jak zaczynam rozpamiętywanie, właśnie przez tą tarczycę, bo jak kilka miesięcy nie udało nam się zajść w ciążę lekarka powiedziała, że dla wszystkiego mogę zrobić badanie TSH ale ja zaraz po tym zaszłam w ciążę i wydawało się, że jest ok, super się czułam, objawy były ale bez mdłości, a organizm nie zorientował się przez 3 tygodnie, że serduszko przestało bić :-(, pamiętam, że kilka tygodni przed krwawieniem bolał mnie kręgosłup w krzyżu ale może 2 dni i poza tym nic mi nie było więc nie widziałam potrzeby iść do lekarza, zresztą oni tu do 12 tc NIC nie robią "w Bogu nadzieja":wściekła/y:. Gdybym zrobiła to głupie TSH jak lekarka poradziła i od razu rozpoczęto leczenie może inaczej by się życie potoczyło... No ale staram się nie rozpamiętywać za dużo bo czasu nie cofnę a teraz jestem mądrzejsza i bardziej czuła na wszystkie niechciane objawy.
Selena ja też właśnie przez Hashimoto straciłam nasze Dzieciątko.
No i po stracie jak na złość wszystkie kobiety na około były w ciąży lub miały małe dzieci, teraz tu jest babyboom i w dziale jak dłuuugo nie było ciąż to akurat się posypały no i wszyscy z pytaniami, a kiedy Wy planujecie powiększenie rodziny. Jak ktoś był natrętny to w końcu zaczęłam mówić co się stało, miałam pewność że za szybko znów nie spyta. No ale mogłam o tym mówić dopiero po pół roku, wcześniej tylko wychodziłam do łazienki, popłakałam i wracałam.
Jakoś z najbliższymi koleżankami nie miałam problemu i wręcz mnie ciągnęło do ich brzuszków/ dzieci, ale jak widziałam kilka kobiet w sklepie to musiałam wyjść jak najszybciej, Mąż już z daleka jak widział, że się zagęszcza to trzeba się pospieszyć z wyjściem ze sklepu.
Ewelka odezwij się Kochana, co się z Tobą dzieje. Martwię się...:baffled:
Malusiolka, Kruszka/ KochającaMama Wy też się odezwijcie, chociaż 2 słowa. Kruszki już tydzień nie widać :(:(:(
 
reklama
Galwaygirl wizyta dopiero po godz.16-tej więc odezwę się wieczorem. Nie wyrzucaj sobie nie zrobienia TSH. Bo to jest tak, że z jednej strony lekarka Ci napomknęła, a z drugiej strony wszędzie wokoło słyszysz żeby nie panikować w ciąży, ciąża to nie choroba, skoro nic się nie dzieje to znaczy że wszystko ok. I bądź tu mądry. Postąpiłaś tak jak każda z nas by postąpiła więc nie masz sobie czego wyrzucać. Możesz teraz tylko myśleć, że jesteś bogatsza o tą wiedzę i ze umiesz ją wykorzystać - wyrzucać to byś sobie mogła, jakbyś nie zrobiła badań po stracie.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry