• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
mgiełka masz prawo do takiego egoizmu i przeżycia tego co sie stało na swój sposób i tak długo jak tego potrzebujesz. W moim otoczeniu znalazły sie osoby które potrafiły mnie zrozumieć, ale też takie które pocieszały typowymi tekstami 'jestes młoda", "może to dziecko było chore więc lepiej że teraz...", moja szwagierka która nie moze mieć dzieci i czeka na adopcję stwierdziła że może bóg zabrał to dziecko żeby moi teściowie (jej rodzice) najpierw pokochali jej adoptowane dzieci, bo byc może gdyby moje dziecko urodziło sie wcześniej, jej dzieci by juz nie pokochali!!! bardzo mnie to zabolało - najgorsze "pocieszenie" jakie usłyszałam w tym trudnych dla mnie czasie, do dziś mnie to boli i bardzo to przeżywam, że uznała że moje dziecko mogłoby być winnym tego że jej nie będą tak kochane jak moje...no cóż nie o tym chciałam pisać, ale musiałam w końcu dac upust moim emocjom. moj pierwszy dzień w pracy tez był tragiczny, siedziałam w niej i płakałam, nie wytrwałam do końca dnia. z czasem jakoś się wdrożyłam, ale i teraz często moje myśli krążą wokół tematu ciąży, na którą bardzo czekam...widzę ze masz cudowną córeczkę. Przypuszczam ze nie zastąpi ona pustki w Twoim sercu, ale na pewno ukoi ból...Daj znać co lekarz powiedział na wizycie tzn czy skierowal Cię na jakies badania. Mój dał mi skierowanie na kilka badań i twierdził, że to wystarczy ale ja czytając już wiele na temat takich badań obawiam się ze to za malo. pozdrawiam Cię serdecznie, dbaj o siebie
 
reklama
Asa ale masz porąbaną szwagierkę
oczywiście każdej z nas zdarzają się okropne myśli ja nie zazdroszczę innym że mają dzieciątko ale jest mi potwornie ciężko a zdarzają się takie myśli że czasem sama się siebie boję:-( co w tej głowie siedzi

a propos właściwie i co każdy myśli że tym gadaniem jesteś młoda i może chore.... ma nam ulżyć nic z tego:crazy: mnie to wtedy bardziej boli
wiecie co wam powiem po stracie było mi ciężko ale jakoś się trzymałam ( byłam na zwolnieniu 2 tygodnie bo mnie czyścili i wtedy jakoś próbowałam się pogodzić) ale za to teraz u mnie jest tragicznie co dziennie płaczę, marzę tylko żeby już mieć dziecko ja sie boję że dostanę w głowę mówię wam właśnie jest gorzej jeszcze jak już jest ten termin i by się już było z dzieckiem w domciu:-(:-(
 
lopop wiem o czym mowisz... moj M ma inny rodzaj "fazy" plakal jak dziecko jak sie dowiedzial i potem ze mna na glupich reklamach, a teraz juz wymysla imiona i twierdzi ze Niunia bedzie, widzac nastoletnie wypindrowane dziewuszki mowi ze po jego trupie Niunia wyjdzie tak na ulice... przeglada tez ciuszki i inne rzeczy niezbedne dla malucha... nic nie mowie bo widocznie to mu pomaga. To byla jego wymarzona corcia (ma dwoch doroslych chlopakow z pierwszego zwiazku).

co do gadajacych glupoty to w moim przypadku (porod w gaciach wypchanych srodkami higienicznymi) i tekst lekarza stwierdzajacy, ze to nie moglo dziecka zabic... a zdjecie ukazuje bardzo zdeformowana glowke szczegoly Wam daruje (jak pamietacie nikt nie sprawdzal co u mojej Kruszynki!) na kontrolnym usg z 21.11. bylo wszystko ok a dwa tygodnie pozniej miala byc martwa... przez te dwa tygodnie nic sie nie dzialo zupelnie wszystko bylo dokladnie jak przed ostatnim usg, a drugi tekst juz na oddziale... lepiej tak niz mialoby byc chore... kur... nie stwierdzili zadnych wad u dziecka u mnie tez nie, ciaza przebiegala najnormalniej w swiecie. Mialam pecha i trafilam na rzeznie a nie szpital !

sorry ale mnie nerwy ponosza jak wracam do tamtych chwil
 
Ostatnia edycja:
Asa a ze tak zapytam, czy ta Twoja szwagierka to jakas nienormalna jest?? Jak mozna byc tak okrutnym i niesprawiedliwym... jakby na mnie trafila to juz by uslyszala swoje ode mnie... az mnie ponioslo co za babsztyl jakis przyglupi... jak z psem ogrodnika, sama nie moze to najlepiej jak innym tez sie nie uda...jak tak mozna...
to jest dopiero EGOIZM pomieszany ze <cenzura>

az mi sie cisnienie podnioslo
 
Ostatnia edycja:
Mgiełka, Asa witajcie. Szkoda, że akurat na tym wątku i przykre, że coraz więcej Dziewczyn się tu pojawia, ale myślę, że takie wspólne wspieranie się jest lepsze od samotnego płakania w domku:-( Każda z nas przechodzi żałobę w inny sposób. Ale ta żałoba ma prawo być największa i najważniejsza, bo to Wy straciłyście Najważniejszą Istotkę. Wy dziewczyny wróciłyście do pracy a pewnie wolałybyście w domku pozostać, a mnie lekarz praktycznie siłą w domu zatrzymał, bo ja nie chciałam z moimi myślami w domu sama zostawać i powiedziałam, że następnego dnia mogę wrócić do pracy. Mąż mógł być ze mną tylko następnego dnia, a później wrócił do pracy, to ja następnego dnia do koleżanki bliskiej poszłam, by nacieszyć się jej córeczką a jej wygadać, no i godziny na skypie z rodziną. Teraz trochę żałuję, że uciekłam z forum BB, ale nie zdążyłam się zadomowić, bo zarejestrowałam się w czerwcu i pod koniec czerwca poroniłam i nie wiedziałam, że można tu otrzymać takie wsparcie. Np nie byłam świadoma, że jak było samoistne poronienie, to można się starać o dziecko praktycznie od razu, a ja nie mogłam czekać 3 miesięcy, bo akurat rozwiązanie było by na naszym ślubie, więc albo od razu lipiec albo tak jak zaczekaliśmy, tuż przed ślubem. A teraz myślę, że jednak mogliśmy mieć dodatkowego Gościa na naszym ślubie. Choć z drugiej strony mogło się to skończyć tragicznie po raz drugi, bo nie zdążyłabym się dowiedzieć o chorej tarczycy i smutna historia mogła się powtórzyć, więc może życie wiedziało, jaki kierunek jest dla mnie lepszy.
Asa współczuję głupoty szwagierki, głupszego wytłumaczenia straty dziecka nie słyszałam w życiu, ciekawe czy ona w ogóle wie co palnęła. To jest dopiero EGOISTYCZNE myślenie, no ale głupich nie sieją, sami się rodzą, oby adoptowane dziecko nauczyło ją więcej pokory, może w głębi duszy to ona się obawia, czy będzie w stanie pokochać adoptowane dziecko i bała się patrzeć na Twoją miłość do Twej Kruszynki. Asa, a jakie badania zlecił Ci lekarz? Może zrób te co są na liście a jak nic nie wykażą to będziesz dalej szukała.
Lopop, życzę byś już nie musiała płakać, by na teście już niedługo pojawiły się 2 kreseczki, przytulam. A tak na marginesie: Zrobiłaś już sobie badania na tarczycę?
 
Galwaygirl, moje wyniki nie są aż taki tragiczne, ale do poprawy. Moja tarczyca ma wielkość 4ml to jak u 6 letniego dziecka podobno :baffled:. Endo był jakimś mrukiem i za wiele nic nie mówił, gadał pod nosem a jak czegoś nie rozumiałam i prosiłam żeby powtórzył to wywracał na mnie oczyma. Nic mi nie powiedział o poronieniu. I to taka wizyta za 100zł :) cóż, lekarz nie musi mi się podobać, z tego co wyczytałam to dobre leki mi dał więc będę brała i za miesiąc zrobię sobie badania znów aby zobaczyć czy coś się ruszyło. Czytałam też trochę o przewlekłym zapaleniu tarczycy, różni się ono na pozór nie wiele od Hashi, także być może nie mam Hashi. przy hashimoto, aTPO jest bardzo podwyższone. Jeżeli jest poniżej 500, wcale nie musi być hashi tylko właśnie zwykłe - przewlekłe zapalenie tarczycy. Jak zaczęłam po internecie czytać jakie dolegliwości mogą byś spowodowane niedoczynnością tarczycy - to nie mogłam uwierzyć - prawie wszystko jakby o mnie pisane! Dzisiaj 3 dzień brałam pół tabletki, nie wiem czy to siła sugestii, ale rano miewam mdłości trwające kilka godzin :|
mgielka2008 przytulam Cię do serduszka i zapalam
[*] dla Twojego Aniołka. Ja na kontroli byłam po odebraniu wyników histo, jakieś 2 tygodnie po zabiegu. Lepiej że nie miałaś zabiegu, szybciej macica dojdzie do siebie. Ja krwawienie miałam krótko, bo nawet nie krwawienie, a tylko plamienie ok 4 dni po zabiegu. Także zaglądałam na forum ciężarówek już po stracie. To nic nienormalnego. Myślę że pisanie na takim forum jak tu jest bardzo dobre, bo czasami po stracie robimy bądź myślimy coś co wydaje nam się "nienormalne", a tutaj dowiadujemy się że inne kobiety robiły podobnie - co oznacza że nasze zachowanie wcale nie jest dziwne :)
Lopop bądź dobrej myśli, w końcu przyjdzie ten moment kiedy i my zobaczymy dwie kreseczki na teście, musimy być tylko cierpliwe i nie żyć tylko tą myślą.
Asa915, dobrze wszyscy wiemy że zachowanie Twojej szwagierki było niepoprawne. Może nie myśl o niej w sposób, że jest wredna że myślała/powiedziała coś takiego, tylko pomyśl sobie, w jakiej ona musi być desperacji, że coś takiego powiedziała i nie zdawała sobie sprawy z tego jak Ty się z tym poczujesz. Może lepiej nie czuć złości na to co powiedziała, tylko żal - widocznie jej samej ze sobą też jest ciężko skoro nie może mieć dzieci i do końca widocznie się z tym nie pogodziła. Nie chce jej tutaj usprawiedliwiać czy bronić, ale pomyśl sobie, jak Ty byś się zachowywała gdybyś była na jej miejscu bo ja nie wiem jaka bym była :-(. My się musimy uporać ze stratą, a ona musi uporać się z tym że nigdy w ciąży nie będzie. Może czuje sie przez to gorsza, dlatego bała się że Twoje dziecko będzie bardziej kochane. Może ona potrzebuje miłości i zrozumienia tak samo jak i Ty, może poleć jej jakieś forum w necie żeby nie czuła się samotna ze swoim żalem.
 
Tak czytam co napisalyscie o Szwagierce i dochodze do wniosku, ze ja to jednak potrafie byc francunia bo jakos nie umiem znalezc usprawiedliwienia dla kogos z takim podejsciem.
Wspolczuje kobieta ktore nie moga miec wlasnych dzieci, ale to nieusprawiedliwia podlosci...
Co do adopcji... wspaniala alternatywa dla ludzi kochajacych dzieci i niemogacych posiadac wlasnych.
Ja zawsze mialam slabosc do dzieci, uwielbiam je i tak do konca nie ma dla mnie roznicy biologiczne czy adoptowane. Rodzicami jest sie nie z samego faktu "zrobienia/urodzenia" wazniejsze jest aby dziecko potrafic obdarzyc miloscia na jaka zasluguja te rozkoszne istotki. Zaopiekowac sie gdy sa chore, przytulic wtedy gdy sa zwyczajnie marudne... byc gdy nas potrzebuja i kochac, kochac i jeszcze raz kochac...
 
Myszka2829 ja nie próbuję usprawiedliwić zachowania szwagierki od Asa915. Głośno się zastanawiam, czy ona nie potrzebuje pomocy, skoro takie rzeczy mówi i nie zdaje sobie sprawy z tego co mówi. Nie każdy umie pogodzić się sam z takimi problemami we własnym życiu. Może kobieta nie ma wsparcia albo czuje się gorsza, jako "niepełna" Kobieta? Może po prostu warto by było aby ktoś jej pomógł. I niekoniecznie mi chodzi o to że Asa915 ma jej współczuć - może być lepszym człowiekiem chociażby dlatego, że pomimo rany jaką zadała jej szwagierka, może delikatnie zasugerować jej że może szukać wsparcia na forum albo u psychologa.
 
Mgiełka dla Twojego Aniołka
[*]
Lopop przykro i brak słów pocieszenia...
Asa jakoś zgadzam się z wypowiedziąDanutaski... bo w cierpieniu można palnąć głupotę... a ugryźć się w język jest zawsze za późno w takich przypadkach... jednocześnie takie "pocieszenie" było nie na miejscu, czasami człowiek nie ma świadomości ze lepiej coś przemilczeć...
Danutaski jesteś psycholożką?
 
reklama
galwagirl ruszam w środę po skierowanie:tak: zobaczy,y co wywalczę

Myszko właściwie ta Twoja szwagierka też jest nieszczęśliwą kobietą może nawet bardziej niż my pomimo że starciłyśmy nasze maleństwa, my jeszcze mamy szansę na drugie i może ją to właśnie boli

dziewczyny jak wy krótko krawiłyście po poronieniu ja właściwie długo około 2 tygodnie no ale to pewnie tez po wyczyszczeniu
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry