mgiełka masz prawo do takiego egoizmu i przeżycia tego co sie stało na swój sposób i tak długo jak tego potrzebujesz. W moim otoczeniu znalazły sie osoby które potrafiły mnie zrozumieć, ale też takie które pocieszały typowymi tekstami 'jestes młoda", "może to dziecko było chore więc lepiej że teraz...", moja szwagierka która nie moze mieć dzieci i czeka na adopcję stwierdziła że może bóg zabrał to dziecko żeby moi teściowie (jej rodzice) najpierw pokochali jej adoptowane dzieci, bo byc może gdyby moje dziecko urodziło sie wcześniej, jej dzieci by juz nie pokochali!!! bardzo mnie to zabolało - najgorsze "pocieszenie" jakie usłyszałam w tym trudnych dla mnie czasie, do dziś mnie to boli i bardzo to przeżywam, że uznała że moje dziecko mogłoby być winnym tego że jej nie będą tak kochane jak moje...no cóż nie o tym chciałam pisać, ale musiałam w końcu dac upust moim emocjom. moj pierwszy dzień w pracy tez był tragiczny, siedziałam w niej i płakałam, nie wytrwałam do końca dnia. z czasem jakoś się wdrożyłam, ale i teraz często moje myśli krążą wokół tematu ciąży, na którą bardzo czekam...widzę ze masz cudowną córeczkę. Przypuszczam ze nie zastąpi ona pustki w Twoim sercu, ale na pewno ukoi ból...Daj znać co lekarz powiedział na wizycie tzn czy skierowal Cię na jakies badania. Mój dał mi skierowanie na kilka badań i twierdził, że to wystarczy ale ja czytając już wiele na temat takich badań obawiam się ze to za malo. pozdrawiam Cię serdecznie, dbaj o siebie
mnie to wtedy bardziej boli
. Endo był jakimś mrukiem i za wiele nic nie mówił, gadał pod nosem a jak czegoś nie rozumiałam i prosiłam żeby powtórzył to wywracał na mnie oczyma. Nic mi nie powiedział o poronieniu. I to taka wizyta za 100zł
zobaczy,y co wywalczę