• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
lopop to nie moja szwagierka, a Asa.
Nie twierdze, ze nie jest nieszczesliwa i ze nie cierpi... ale mimo wszystko nie potrafie jakos usprawiedliwic takiej glupoty...
mowa jest srebrem, a milczenie zlotem
 
reklama
Lopop wyjęłaś mi to pytanie z ust... no właśnie... u mnie dziś mija 19 dzień po zabiegu i mam przeplatankę krwawiąco-plamiącą. W pewnym momencie nawet pojawił się śluz :eek: i bolało jak przy @... jak to było u Was?
 
hej
Ja po zabiegu miałam krwawienie troszke ponad tydzień. Na początku bolało jak na @, ale nie było jakoś specjalnie obfite.
Za to na @ naczekałam się 41 dni.
 
lopop to nie moja szwagierka, a Asa.
Nie twierdze, ze nie jest nieszczesliwa i ze nie cierpi... ale mimo wszystko nie potrafie jakos usprawiedliwic takiej glupoty...
mowa jest srebrem, a milczenie zlotem
hihi przepraszam ale robię 3 rzeczy na raz:-D

Aniak u mnie długo i nawet bolało bardzo przez 2 dni po zabiegu i mocno krwawiłam pewnie tez właściwie że nie leżałam tylko robiłam wszystko w domu
 
nie szkodzi :-) u mnie z koncentracja ostatnio jakos tez slabo :eek: do tego stopnia, ze ostatnio poszlam na zakupy (dopiero co kupowalam kurtke zimowa w roz 48 ze wzgledu na brzusio) teraz jak bylam znow z zamiarem kupna kurtki bo to 48 teraz jest zbyt wielkie a w ta sprzed ciazy(40) nie wejde jeszcze. No i tak sobie poszlam, zrobilam zakupy, super ceny wiec poszalalam... i jak wrocilam do domku moje szczescie mnie pyta po obejrzeniu moich zdobyczy... i jaka ta kurtka ? no i sobie przypomnialam po co poszlam :-) dodam tylko, ze nie naleze do wielbicieli zakupow ubran dla siebie
 
Tak tak, Myszka, każda wymówka jest dobra :-D żeby skorzystać z zimowych wyprzedaży ;-) <żart> Ja też nie bardzo lubię sobie kupować, nigdy mi się nic nie podoba, podziwiam kobiety, co kilka razy w tygodniu biegają choćby wyłapać jakąś okazję. Ja właśnie się męczę najbardziej na wyprzedażach, bo jak widzę, ile tych wieszaków trzeba przejrzeć nim znajdę coś dla siebie, to od razu mam ochotę wyjść :baffled:
 
Ja ciągle czekam na @ po wywoływanym poronieniu (zarodkowi przestało bić nagle serduszko w 9 t). Od tego dnia minęły prawie 2 miesiace.
Na samym poczatku miałam problem z 'bliskością fizyczną' z moim mężem, bardzo mnie to stresowało. Pierwsze serducho było dopiero 2 dni temu. W ogóle od jakiegoś tygodnia zaczęłam się lepiej czuć psychicznie. Chciałabym rozpocząć staranka jak najszybciej (myślę że już jestem gotowa). Czekam jednak na @ i chce zrobić podstawowe badania (krew i cytologia). Niestety nie miałam badań histo. bo 'wszystko' się oczyściło bez zabiegu po tabletce..

To co mnie drażni to moje znajome ;/ Udają jakby nic się nie stało.. a to mi wcale nie pomaga.. (powiedzielismy najbliższym znajomym po 8 tygodniu..).

Jak zajdę w kolejną ciaże to obiecuje sobie że:
-nikomu o niej nie powiemy do 14 tygodnia
- nie bede za szybko testować
- bede bardziej 'z rezerwą' traktować swój stan..przynajmniej do końca 3 miesiąca..
Nie przeżyłabym drugi raz tak dużego rozczarowania i bólu.. Wtedy bardzo się nakręciłam na dziecko i nie spodziewałam się poronienia (myślałam że to rzadkie zjawisko które zdarza się tylko kobietom które są obciążone genetycznie tego typu problemami..). Teraz wiem,że jest to bardzo częste zjawisko... Szkoda tylko że tak mało się o tym mówi.
Postanowiłam dołączyć do tego wątku, bo mam potrzebę pogadać z kimś o tym.. a nie chce narażać osoby bliskie na stres wywołany słuchaniem o tym jak to było..
Jak rozmawiałam z przyjaciółkami i chciałam trochę zrzucić ciężar z serca to od razu wyczuwałam,że nie chcą rozmawiać ze mną na ten temat (fakt że są w zaawansowanych ciażach).

Które momenty były dla mnie najcięższe?
- jak lekarz podczas USG nic nie mówił tylko nerwowo poruszał 'różdzką' od badania (od razu wyczułam że coś jest nie tak..)
-moment samego ronienia.. jak w szpitalu poszłam do toalety i nagle poczułam,że wyłażą ze mnie jakieś zbite rzeczy.. wpadłam wtedy w panikę i zaczęłam płakać jak jeszcze chyba nigdy. Pielęgniarka wtedy podała mi mocny lek uspakajający bo inaczej bym nie przestała płakać (akurat nikogo przy mnie nie było bo mąż pojechał przywieść mi świeże ubranie).

Dziś:
- mogę już swobodnie o tym mówić (łatwiej rozmawia mi się z ludzmi których nie znam).
- nie boję się bliskości fuzycznej z mężem
- nie wstydzę się już płakać, jak mnie najdzie (wciąż czasami łapie mnie duży parominutowy smutek.
-chce jak najszybciej zajść w ciąży (mimo,że bardzo się boję- nie chciałabym żeby to sie powtórzyło)
- jesteśmy o wiele bliżej z mężem niż wcześniej..

Co mnie wkurza?
-jak ludzie mówią "jestes jeszcze młoda, takie rzeczy się zdarzają"
- "to mogło być chore dziecko, więc lepiej ze sie nie narodziło"

Wrr!
 
Ostatnia edycja:
O, to ja dokładnie takie same postanowienia poczyniłam :tak: Z tym, ze ja nie mówiłam nikomu o ciąży, więc tłumaczenie się mnie ominęło. Też byłam w szoku, jak poznałam skale zjawiska, wcześniej myślałam,że poronienia to raczej rzadkość .
martOocha teraz zrób badania na zespół antyfosfolipidowy (to trzeba zrobić po poronieniu, szybko), a potem reszte badań.
 
Martus coz moge powiedziec, strasznie mi przykro
[*] dla Twojego Anioleczka nie powiem "witaj" bo wolalbym, zeby nie bylo nas mam Aniolkow wiecej... Tu smialo mozesz pisac co Ci lezy na serduszku.
Nie miej zalu do przyjaciolek, ciezko sie slucha o tragedii bedac w ciazy i moze nie wiedza jak by Ci pomoc.

przytulam mocno i wspolczuje z calego serduszka
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry