• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Mi zostało coś malutkiego (miałam USG tuz po poronieniu) wielkości 1,5 cm. Lekarz powiedział,że to usunie się samo wraz z @..ale @ nie przychodzi :-p. Zadzwonię do lekarza jak nie dostanę @ w ciągu 7 dni od dzisiaj..
Na razie jeszcze się nie staramy bo na początku muszę badanka porobić..:sorry:
 
reklama
Mi zostało coś malutkiego (miałam USG tuz po poronieniu) wielkości 1,5 cm. Lekarz powiedział,że to usunie się samo wraz z @..ale @ nie przychodzi :-p. Zadzwonię do lekarza jak nie dostanę @ w ciągu 7 dni od dzisiaj..
Na razie jeszcze się nie staramy bo na początku muszę badanka porobić..:sorry:
szkoda że jeszcze wiadomo badania trzeba zrobić ach smutne życie kobiet po poronieniu
 
Witajcie Kochane,
ciągle Was podczytuję ale mało się udzielam, bo nie mam czasu.. Cholercia, co tu zrobić że on tak szybko biegnie..

Martoocha- koniecznie biegnij do lekarza, też mi się wydaje że to nienormalne skoro do tej pory nie dostałaś miesiączki. Coś się zablokowało..Leć i nie czekaj, dziewczyny dobrze Ci tu radzą ;-)

Danutaski, my uwielbiamy Twoje litanie ;-)
 
Witaj martOocha

przykro mi że Ciebie również spotkała strata dzieciątka. Daj sobie czas, a będzie lepiej.
U mnie @ pojawila się po 35 dniach od zabiegu (normalnie co 28 dni) więc myślalam ze jestem w ciąży (cieszylam sie na te mysl ale i balam ze to zbyt wczesnie). Podczas kontroli po zabiegu u mnie gin tez zauważył jakąś "pozostałość" ale mówił ze to się usunie i mial rację, podczas kolejnego USG juz po pierwszej @ nic nie było. Mam nadzieje ze u Ciebie @ w koncu przyjdzie, ale dla spokojności lepiej udać się do lekarza. Przytulam Cię mocno i pozdrawiam:tak:
 
Danutaski na poczatku tez tak myslalam ze moze to sie u mnie @ sie zaczyna ale chyba raczej to niemozliwe bo dopiero w tamtym tygodniu przestalm plamic po zabiegu wiec chyba raczej to niemozliwe.Ale mysle ze to nic powaznego bo jesli to znowu cos i bede znowu musiala isc na zabieg to juz chyba zwariuje.
Mart0ocha powiem ci ze nikomu chyba niejest latwo powiedziec ze stacil dziecko,ale mi pomoglo wlasnie rozmawianie o tym z osobami ktore przeszly to samo jak i wlasnie tutaj to forum.
Wiem ze istnieja kobiety ktore maja jeszcze gorzej niz ja,takze jak narazie probuje byc optimistka i jak narazie skupic sie na moim nowo upieczonym mezusiu ktory bardzo mi pomaga w tej calej sytuacji.Mam tez bardzo kochanych rodzicow i siostry ktorzy pomagaja mi jak moga.I to jak dla mnie jest teraz bardzo wazne.Czuje sie kochana i bezpieczna.

Dziewczny zycze milej nocy
 
Dobranoc :tak:.
To smutne doświadczenie również bardziej nas zbliżyło z mężem.. zachowywał sie cudownie i był przez cały czas przy mnie..
Sprawdził się :-)
 
Danutaski byłam wczoraj na wizycie kontr., lekarz był troszkę zdziwiony tym moim krwawienio-plamieniem, jednakże badanie nie wykazało niczego groźnego. Podczas usg wypatrzył nawet pęcherzyk w jajniku co symbolizuje stan owulacyjny. (Zastanawiam się czy to moje plamienie nie jest z tym powiązane. Swego czasu jeszcze przed ciążą miałam 2 cykle z krwawiąco-plamiącą owulacją). Do gina idę jeszcze raz za ok. 2 miesiące, będzie sprawdzał stan mojej macicy (jest dwurożna). Jeżeli zajdzie konieczność, będę się musiała poddać hysteroskopii. "Wyrok" zapadnie za 2 miesiące. (teraz wszysko w śodku jest jeszcze powiększone i trudno cokolwiek ustalić).
Co do Twoich litanii, zgadzam się z tym co napisała Kochająca_mama :tak:
W takim czasie jaki przechodzimy po utracie ciąży Mąż jest nadzwyczaj pomocny. Mój okazał się największym dla mnie wsparciem.

Witam nowe Dziewczyny, dla Waszych Aniołków
[*].
 
Hej,
[*] dla Aniołków mam, które powiększyły listę forumowiczek.
Danutaski nie do końca zgodzę się z Tobą, że skoro ktoś ma obawy przed stratą drugiego dziecka nie jest gotowy na ponowne zajście w ciąży. Obawy zawsze pozostaną, ja jestem niby tak daleko, ale strach jest każdego dnia i tak jak czytam to nie tylko ja tak mam. Idąc do WC za każdym razem sprawdzam papier, czy nie ma krwi, kupiłam sobie wykrywacz serduszka, by jeszcze zanim poczułam ruchy móc usłyszeć, że ono bije a teraz sprawdzam tętno w mniej ruchliwych dniach. Strach i obawa przed utratą dziecka jest nieunikniony, zresztą nawet kobiety które nie podzieliły naszego losu każdego dnia martwią się o swoje nienarodzone dziecko. Oby udało Ci się uniknąć tego strachu, mi niestety nie.
Martooocha przeczytałam listę Twoich postanowień i dużo z nich odniosłam do siebie, przy czym ja powiedziałam najbliższym dość szybko, a w pracy tak jak wcześniej wiedziało sporo osób, tak tym razem ukrywałam do oporu, aż plotki się zaczęły na mój temat, że wypinam brzuch by się pochwalić ciążą, bo wszyscy myśleli, że to dopiero początki, a to był już 18tc i ja po prostu nie dałam rady już bardziej go schować.
Dziewczyny mają rację, koleżanki pewnie nie wiedzą jak się zachować i jak Cię pocieszyć, bo może zdają sobie sprawę że żadne pocieszenie nie ukoi Twego bólu. Choć spotkałam się z reakcją, która mnie bardzo zaskoczyła, koleżanka, która straciła dziecko mniej więcej w tym samym czasie co ja tylko była we wcześniejszej ciąży no i zaraz po tym "wpadli" z drugim, bo chcieli odczekać 3 miesiące, ale szczęśliwie dla nich nie było takiej potrzeby i ona do mnie: "A ci jeszcze nie przeszło" gdy mówiłam jak mi ciężko. Wydawać by się mogło że powinna wiedzieć co czuję, no ale drugie dziecko w brzuszku zamazało jej obraz bólu i cierpienia.
 
No niestety.. tak naprawdę możemy liczyć w tak ciężkich chwilach tylko na najbliższych. Nie mam jakiegoś ogromnego żalu do koleżanek..ale coś takiego gdzieś głęboko siedzi,że mam do nich dystans..

Podczas rozmowy z pielęgniarką dowiedziałam się,że podobno często tak bywa że już rodząca kobieta (która kiedyś przeżyła poronienie) boi się o wiele bardziej do samiutkiego końca.. Że takie coś już na zawsze w nas zostaje..taka zadra na sercu..
W ogóle byłam w szoku jak miły był personel w szpitalu.. Pielęgniarka pocieszała mnie z 20 min. w najtrudniejszym dla mnie momencie.. Wszyscy byli ultra mili..dawali leki usypiające wtedy kiedy prosiłam.. i nawet by się zgodzili na nocowanie męża w pokoju(miałam jedynkę)..gdybym się uparła..
Ale postanowiliśmy,że oboje lepiej wypoczniemy jak on prześpi się w domu.

Ja chciałabym zacząć staranka tak szybko jak tylko się da..(jak tylko lekarz pozwoli). Przynajmniej tak czuję na chwilę obecną.. Cudownie było być w ciąży..czuś w sobie nowe życie stworzone w połowie z Ciebie..Tęsknie za tym.
Mam nadzieję,że skoro szybko wtedy zaszliśmy w ciąże to teraz nie będziemy mieć problemów..a podobno równie bywa..
Czasami kobiety'blokują' się czy cos.. no nic ..na razie czeka mnie @..
 
Ostatnia edycja:
reklama
martOocha trzymam kciuki aby @ przyszła na dniach. Na przykładzie Asa915, widać że nawet jak coś zostanie w macicy, może się samo oczyścić więc bądź dobrej myśli. Męża który się sprawdził i był przy Tobie gdy potrzebowałaś, tylko pogratulować! :yes: Tego można życzyć każdej kobiecie która przeżywa stratę.
karo01 czy coś się zmieniło z Twoim plamieniem? Nie martw się na zapas, uzbrój się w odrobinę cierpliwości i czekaj jak się sytuacja rozwinie, a zamartwianie się nie pomoże. Ja po zabiegu jak mało plamiłam to bałam się że coś mi się zatkało że nie krwawię :eek:, a było wszystko ok. Każda z nas może mieć inaczej.
Ani@k zdarzają się plamienia śródcykliczne związane z owulacją. Skoro lekarz zauważył dojrzały pęcherzyk, może właśnie plamienie jest z tym związane (czy pytałaś go o to?). Pytanie tylko na ile jest to krwawienie a na ile plamienie, porównaj sobie do poprzednich plamień okołoowulacyjnych. W cyklach po poronieniu organizm jest wywrócony do góry nogami i mogą się dziać dla nas niezrozumiałe rzeczy więc najlepszy jest spokój, ale wiem, łatwo się mówi, sama panikowałam.
Galwaygirl chyba źle się wyraziłam. Nie twierdzę że jeżeli ktoś ma obawy przed stratą, nie jest gotowy na ciążę. Wręcz przeciwnie, uważam że w każdej albo prawie każdej kobiecie która przeżyła stratę, pozostaje strach. Myślę że nie idzie zapomnieć o tym co się stało, no i zapewne ma to wpływ na następne ciążę. MartOocha napisała że nie zniosłaby drugiej straty - chciałam napisać, że początkowo też tak czułam i że stwierdziłam że dopóki nie zaakceptuję myśli że historia może się powtórzyć, nie będę się starać. Ciężko mi było po stracie, dużo głupich myśli. Domyślam się że po drugiej stracie jest jeszcze ciężej. I nie chodzi mi o to żeby się nastawiać że za drugim razem może być ponownie coś nie tak. Oby żadna z nas nie musiała tego przeżywać, ale nigdy nie wiadomo jak się potoczy nasze życie.
Każdy ma oczywiście prawo czuć inaczej. Piszę o sobie, bo mi pomagało czytanie o innych: myśl, że inni przeżywają to samo co ja i czytanie jak sobie z tym radzą.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry