Dziewczynki, już się umówiłam do lekarza na 15:15. Jeszcze do moejj dawnej pani doktor w Warszawie bo u siebie jeszcze się nie zapisałam więc nie będę ryzykować tracenia nerwów z gorączką... Znowu wymiotowałam i mam dreszcze... no nic, do 15 muszę wytrzymać...
Najgorsze, że jak pójdę na L4 to nie dostanę w tym miesiący dodatku zadaniowego za ta pipę z mojego wydziału co jest na zwolnieniu ciążowym... czyli wychodzi na to, że jak pracuję za nią 3 tygodnie a tydzień ejstem na zwolnieniu to tak jakbym wcale za nią nie pracowała...