reklama

Staranka od stycznia 2012.

Hej :)

Asita dobrze,że mąż się stara i się ogranicza z używkami :) Co do badania Twojego m to też u nas mówili, że 3-5 dni max, mój miał badanie w 4 dniu także zadzwoń może i się upewnij bo 7 dni to długo.
Myniu biedna Ty jesteś... A nie możesz brać jakichś leków ziołowych na uspokojnenie? Jakiś Persen czy coś? Może by Ci to pomogło, bo pewnie strasznie się męczysz.
Agnieszko na pewno wszystko jest ok, poprostu macica Ci się powiększa i stąd czujesz te bóle. Będzie dobrze, nie zamartwiaj się :)
Ficaria tulę mocno i trzymam kciuki, żebyś się szybko wyleczyła :)
 
reklama
Margotko tylko, że nie jest tak, że mi te ziołowe leki pomogą... ja się leczę u neurologa i przyjmowałam poważne leki i one działały rzeczywiście na układ nerwowy ale nie na psychikę... Taki nawyk się po prostu wykształca, że mi się praca źle kojarzy... nawet jak naprawdę nic bardzo złego się nie dzieje. Ale i nie tylko w związku z praca tak mam. Kiedyś byłam na diecie to wymiotowałam na każdą myśl o tym dietetycznym jedzeniu... chociaż obiektywnie mi smakowało... Powinnam iść do psychologa no ale do ilu lekarzy można chodzić, mam dość...
 
Myniu a ja 3mam kciuki żeby to był szczęśliwy cykl u Ciebie :-) S pewnie juz się cieszy,że się zobaczycie :-) co do wizualizacji słyszałam i tez rozmyślam czasem o tym czy nie spróbować:tak:
 
Jeszcze się wypowiem a propos adopcji. Siedzę w tym temacie, ponieważ sama wolałabym adoptować niż rodzić, do dziś nie wiem czy dobrze robię decydując się na ciążę z moim stanem zdrowia, ale to jest silniejsze ode mnie, a adopcja to dla mnie w tym momencie wieczność. Ośrodek adopcyjny poznałam od podszewki przez cztery lata wolontariatu, a przez ostatni rok zapoznałam się z wszelkimi możliwościami i formalnościami adopcyjnymi.
Asita jeśli to jest Twoja bratowa (nie wiem czemu użyłaś cudzysłowowa, ale zakładam, że to Twoja rodzina) to nic nie stoi na przeszkodzie, by to dzieciątko adoptować. Ile sama bym dała, by znaleźć się w takiej sytuacji, ponieważ tylko w takim przypadku adopcja jest możliwa z ominięciem tego całego stażu małżeńskiego, kwalifikacji, długiego oczekiwania.
Po urodzeniu dziecka składa się w sądzie wniosek o adopcję ze wskazaniem. Matka dziecka musi wyrazić zgodę (dotyczy to tylko osób spokrewnionych, ponieważ ostatnia ustawa zamknęła tą drogę dla osób, które nie są ze sobą spokrewnione i od stycznia br adopcja ze wskazaniem w tym przypadku jest możliwa tylko wtedy, gdy przejdzie się wszystkie procedury jak w normalnej adopcji prowadzonej przez ośrodek adopcyjny). Sąd w przypadku pokrewieństwa nie wymaga kwalifikacji, jeśli para nie posiada takowych, a kieruje tylko na badania psychologiczne. Jest duże prawdopodobieństwo, że Sąd od razu ustanowiłby Was rodziną preadopcyjną i maluszek mógłby być z Wami od pierwszych dni. Potem czeka się jeszcze 6 tygodni na ewentualna zmianę decyzji matki (ma takie prawo) i jeśli zostaje bez zmian dziecko zostaje przez Was adoptowane. Adopcja w rodzinie jest bardzo prosta, niestety w innych przypadkach, każdy wie jak jest... ;(
 
Myniu jeszcze nie robiłam ale zaopatrzyłam się ostatnio w ciasto francuskie i przy najbliższej okazji będzie ze szpinakiem, fetą i pomidorkami suszonymi.
Póki co w niedzielę, narobiliśmy strasznie dużo pierogów ruskich i się zajadamy nimi:)Wiecie jak mi mąż pomagał i w lepieniu i gotowaniu jak mu powiedziałam, że od wypłynięcia jeszcze mają się 2 minuty gotować to ze stoperem w ręku były 2 minuty:) Ale poszło nam bardzo sprawnie, chociaż wyszło koło 70 szt.
Mój mąż też oddawał nasienie w laboratorium ale mówi, że nie były to przyjazne warunki z pewnością nie takie jak Sailor opisywała, żadnych filmików ani gazetek, tylko sama kozetka. Strasznie mu współczułam, no ale jak trzeba to trzeba. Chodzenie do ginekologa też nie jest przyjemne, a najgorsze jest to, że on będzie musiał to jeszcze powtarzać, żeby sprawdzić czy leki działają.
 
Myniu co do afirmacji i wizualizacji to nie wiem czy czytałaś książkę lub oglądałaś film "Sekret", to jest właśnie o tym. I ja nawet próbowałam to robić, ale jakoś mi nie wychodziło...
 
Ficaria, a więc bratowa to mojego brata dziewczyna a nie żona, i tu nie chodziło o nią tylko jej znajoma, także zero pokrewieństwa i tez słyszałam o tym co napisałaś o adopcji :tak: dlatego u mnie nie ma szans na adoptowanie tego maluszka bo to dla mnie zupełnie obca osoba :-(
 
Myniu suwaczek piękny :tak:
Sailor czyli jak mój mąż ma badania w poniedziałek to powinnam się z nim serduszkować jutro lub najlepiej w czwartek i powinno być dobrze tak???? :confused::confused::confused:
 
Ficaria chyba Asitka pisała o znajomej bratowej czy jakoś tak, więc niestety nie rodzina...
Sailor, S już się szykuje :) Z jego pedantyzmem to już na pewno zaczyna sprzątać mieszkanie :) I znowu będe mu musiała powiedzieć o tych 4 dniach przed moim przyjazdem... :P ehhhh
Przedwczoraj przedstawiłam mu cały plan tego jak nasza przyszłość będzie wyglądać. Teraz jadę, zachodzę w ciążę:) potem w styczniu (jak minie pierwszy trymestr, bo w pierwszym nie można latać) lecę jeszcze raz do Szwecji i zabieram S do siebie siłą jeśli się wcześniej sam nie zdecyduje :) no i oczywiście żyjemy długo i szczęśliwie a po drodze ślub ale jak już się dzidzia urodzi:) Nie chcę ślubu z brzuchem :P chociaz i tak mam brzuch, hihih:)
A i wiecie co? jak mu tak snułam te plany to powiedziałam, że ślub oczywiście o ile mi się wczesniej ośiadczy a on powiedział, że zrobi to jak tylko przyjadę... Już mógł lepiej nie mówić :P A inna rzecz, że wcale mu nie wierzę, że to zrobi...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry