reklama

Staranka od stycznia 2012.

reklama
Ja chcę coś szybkiego... jak ja docieram do domu o 18 to najczęściej nie mam już ochoty stać przy garach. A nawet jakbym ochotę miała to jestem zwyczajnie głodna i nie chce mi się długo czekać :) Takie wybryki jak lasagne czy inne to lubię w weekendy robić :) A dziś może po prostu rzucę na patelnię pomidory, mięso, pieczarki i spaghetti raz dwa zrobię:)
Jakbym mieszkała z S to bardziej by mi się chciało wydziwiać :) i czekać z obiadem na niego a teraz to myślę tylko, żeby szybko się dorwać do talerza :)
Jak S przyjedzie też tak będę wydziwiać jak Bzibzioczek albo Agacynda :tak:;-), bo uwielbiam to ale dla siebie samej nie warto...
 
rozumiem Cię Myniu, ja też tak na prawdę zajęłam się gotowaniem na poważnie dopiero jak zamieszkaliśmy razem, pracując w Warszawie, miałam w firmie bufet i tam zazwyczaj jadałam obiady, także byłą to dla mnie gigantyczna zmiana. Ale bardzo to lubię i bardzo sobie chwalę mieszkanie razem pomimo tego, że obowiązków codziennych jest cała masa.
Jakbym miała gotować tylko dla siebie pewnie bym zazwyczaj gdzieś na mieście jadała.

Chociaż lasagnę na tyle lubię, że zawsze co jakiś czas robiłam chociaż jest strasznie czasochłonna.
 
Bzibzioczku ja lubię i dla siebie ale to właśnie w weekend jak mam więcej czasu. W ogóle w akademiku już polubiłam gotowanie i z kolegą zawsze kucharzyliśmy sobie co budziło ogromne zdziwienie wśród studentów zajadających ryż z keczupem :P ewentualnie parówki :P
A co do jadania na mieście to ja mam jakieś takie zboczenie, że nie lubię i nie jadam bo to dla mnie jakoś tak... jak nie jedzenie :) Wracam do domu i i tak chce mi się jeść. Jedzenie na mieście to rozrywka a nie posiłek dla mnie :)
Lasagne też uwielbiam i najczęściej robię taką czysto warzywną, za to cannelloni robię z mięskiem mielonym... mniam...

Już nie mogę się doczekać jak S wróci i znowu będziemy razem :)
 
Oj Agnieszko... ja nie znam domowego sposobu ale jak będzie ją jeszcze dłużej bolało to idź jutro do lekarza bo z uszkiem nie ma żartów. Tym bardziej, że mała ostatnio była chora. Póki co możesz posmarować wokół uszka jakąś maścią rozgrzewającą i niech sobie przytuli do podusi (jak jej energia pozwoli ;-))
 
Co to ucha, mój mąż ma kropelki chyba dicortinef ale ciągle mu ból ucha wraca, więc ja bym radziła jednak do laryngologa się udać, bo problemy z uchem potem wracają tak jak problemy z pęcherzem.

Myniu a ja canelloni lubię z łososiem i szpinakiem, a ostatnio ktoś mi podpowiedział i zrobiłam z farszem po rusku, jak na pierogi , wyszło super i 10 razy mniej roboty z tym było niż z pierogami.
 
Właśnie ja jak miałam jakieś 13 lat miałam niedoleczone zapalenie ucha i otem powtórzyło się 6 razy w ciągu jednego roku i zaczęłam głuchnąć i nabawiłam się choroby Meniere'a...
 
reklama
ona też ma problem ( tzn na razie tylko raz chorowała na to uszko ) z tym uszkiem i to prawdopodobnie od kataru
ale juz dzwoniłam do mojej szwagierki ona pracuje w szpitalu dziecięcym co prawda nie jest lekarzem ale prawie :) jużjej dałam kropelki do uszka właśnie dicortineff i syropek przeciw zapalny może obejdzie sie bez antybiotyku bo gorączki jeszcze nie ma jak jej dusze koło uszka to nie boli, mówi ze lekko ją boli w środku ale lepiej dać za wczasuj
jutro pójdziemy do naszego pediatryi zobaczymy czy na kropelkach sie skończy pewnie tak
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry