Cześć dziewczyny!
U mnie powolutku czas leci, do porodu już bardzo mało czasu i niestety mój organizm zaczyna mi to pokazywać. Tylko nie wiem jak mam odbierać różne sygnały. Wieczorem strasznie mnie coś w środku kuło. Po położeniu się do łóżka zaczęły mnie boleć jakoś dziwnie plecy, łączyły się z delikatnymi skurczami. Ale nie bolały mnie nisko (w okolicach kości ogonowej) tylko dość wysoko. Mniej więcej tuż pod żebrami. Słyszałam o bólach z krzyża. W której okolicy najbardziej się je odczuwa. Nazwa jest jasna, ale nie wiem jak jest w praktyce. Jak tylko się obudziłam (ok.4:30) nic mi nie było, nic nie bolało... A jakieś pół godziny temu zabolał mnie brzuch- tylko raz ale tak boleśnie że szok. Jak powinnam reagować na takie bóle i skurcze ??? Jejku... coraz bardziej się stresuję zbliżającym się porodem. Gdyby liczyć że termin porodu to ostatni dzień 40 tygodnia, to jutro zaczyna mi się 37 tydzień :-)
Aha, muszę się Wam pochwalić najlepszą wiadomością jaką usłyszałam. Pamiętacie jak Wam pisałam (chyba jeszcze na cafe) że moja mama jest w bardzo złym stanie zdrowia. Wykryto u niej po wielu latach męczenia się jakieś torbiele, po badaniach powiedziano jej że ma jakieś komórki rakowe, chcieli jej robić kolejną operację.... Moja mama poleciała do Italii i okazało się że wcale nie jest tak źle. W styczniu moja mama znowu musi pojechac tam do lekarza i dostanie już konkretną diagnozę. Puki co może byc pewna że nie ma rzadnych torbieli i komórek rakowych. :-):-):-). Prawdopodobnie to bardzo powiększona macica (pamiątka po ciąży bliźniaczej).