**ewelka**
mama Wiki :)
hej kochane
powrocilam wczoraj ale nie mialam sily nawet pisac a co dopiero czytac
u tesciowej jakos przelecialo...poszlismy sobie na grzybki bo ona ma duzo lasu kolo siebie a malo mieszkancow na wiosce to mozecie sobie wyobrazic ile ona dziennie grzybow do domu znosi....maz z tesciowa poszli w glab lasu a ja z mala kolo auta chodzilam i duzo nazbieralam przy samym samochodzie
ale z Wiki to nie bylo zbieranie grzybkow bo musialam ja pozniej na rekach nosic bo hrabince sie chodzic nie chcialo...co ja puscilam bo grzybka chcialam zebrac to ona ciagle ryczala wiec juz nie mialam sily jej nosic...posadzilam ja na masce samochodu a jak maz wrocil to poszla do auta i syfu w nim narobila bo chrupki wysypala
i dalej poszlam sobie zbierac...na drugi dzien zostala z ciocia a ja z mezem i tesciowa pojechalismy znow...dalismy mojej mamie te grzybki wiec wczoraj miala caly dzien roboty i jej pomoglam jak ogarnelam wszystko u siebie a dzis mam az 4 pralki prania...kuzwa piore i piore a konca nie widac
no coz takie sa wyjazdy....
glosiki oddane ...
powrocilam wczoraj ale nie mialam sily nawet pisac a co dopiero czytac
u tesciowej jakos przelecialo...poszlismy sobie na grzybki bo ona ma duzo lasu kolo siebie a malo mieszkancow na wiosce to mozecie sobie wyobrazic ile ona dziennie grzybow do domu znosi....maz z tesciowa poszli w glab lasu a ja z mala kolo auta chodzilam i duzo nazbieralam przy samym samochodzie
ale z Wiki to nie bylo zbieranie grzybkow bo musialam ja pozniej na rekach nosic bo hrabince sie chodzic nie chcialo...co ja puscilam bo grzybka chcialam zebrac to ona ciagle ryczala wiec juz nie mialam sily jej nosic...posadzilam ja na masce samochodu a jak maz wrocil to poszla do auta i syfu w nim narobila bo chrupki wysypala
i dalej poszlam sobie zbierac...na drugi dzien zostala z ciocia a ja z mezem i tesciowa pojechalismy znow...dalismy mojej mamie te grzybki wiec wczoraj miala caly dzien roboty i jej pomoglam jak ogarnelam wszystko u siebie a dzis mam az 4 pralki prania...kuzwa piore i piore a konca nie widac
no coz takie sa wyjazdy....glosiki oddane ...
no jak mnie wnerwiła no.Najpierw mówi,że dobrze aby chodził i się przyzwyczajał, że jej syn jest taki sam idt itp za przeproszeniem pier... o szopenie a teraz,że jej przeszkadza
bez łaski.tylko jak już go "wyrzucają" to co będzie w przedszkolu i w szkole? :-( a dziś ponoć ładnie się bawił-jak na niego.ehhh.
Ja po 6:00 wstałam do pracy, a pół godz. później zmora już się obudziła i płacz. W drodze do pracy dostałam tel. od męża, że Hania zwymiotowała :-(... zamartwiałam się jak nie wiem co, bo przecież facet nie wytłumaczy wszystkiego jak należy, a później się okazało, że mała zwymiotowała przez płacz. Na szczęście w żłobku było ok i cieszyła się nawet
jest tez troche marudna bo brakuje jej cycunia...postanowilam sie wyprowadzic do siebie bo juz nie daje rady
tylko ze tam mnie czeka zimno:-(