reklama

Styczeń 2009

ja miałam rozpuszczalne po cc, mi tylko końcówki lekarz przyciął, w domu nic mi nie wypadało i raczej nic mi nie widać - one powinny się właśnie rozpuścić, więc jak mogłyby wrosnąć :confused:
 
reklama
dziewczyny mam pytanie...miala ktoras z Was szwy rozpuszczalne? jest jakas granca po jakim czasie maksymalnie powinny sie rozpuscic inaczej trzeba je wyciagac czy cos?
bo przy ostatniej awaryjnej wizycie u ginekologa dowiedzialam sie ze mam szwy rozpuszczalne w srodku...to bylo ponad tydzien temu- zaraz nastepnego dnia mi jeden wypadl i myslalam ze to tyle...a wczoraj mi maz powiedzial ze ja mam w srodku jeszcze jeden...w niedziele minie 4 tyg od porodu...zaczynam miec czarne wizje ze mi wrosl i trzeba bedzie wycinac :-(
ranyyy...zawsze cos czym sie trzeba martwic...:-(

ja też mam jeszcze jednego w środku..nic się nie martw..wydaje mi się że to normalne :)
 
no to mnie troche uspokoiłyście, dzieki:-)
druga sprawa związana z nacięciem krocza...ja miałam takiego jakby guzka ktory miał sie wchłonąc z czasem...teraz jak juz sie wszystko tam pogoiło i nie mam już ropy itd bo mialam tam jeden wielki syf :-( to powiem wam tak...to nie jest żaden guzek :-(
dla mnie to wyglada jakbym w miejscu przecięcia wargi sromowej (miałam naciecie w bok) byłą tak z szyta ze warga ta sie krzywo zrosła i powstał taki uskok...jednym słowem przechlapane bo niby jak to ma sie wchłonąć? buuuu brzydze sie sama siebie nie mówiąc o tym ze wstydze sie tego przed mężem ktory oczywiscie mowi ze durna jestem i nie ma sie czego wstydzic itp itd ale do mnie to i tak nie dociera...
to sie wyżaliłam troszke :-(
 
no u mnie też już z kroczem lepiej. nie wiem ile tam mi jeszcze tych szwów zostało ale dzisiaj jak robiłam sisiu :D to mi jeden szef wyleciał. ale na moją ropę położna poleciła mi OZONELLĘ i to mi wreszcie pomogło. wprawdzie wydałam 30 zl ale warto było. to jest bakteriobójcze, grzybobójcze itp bo mówiła że jak mi nie przestanie to ropnieć to koniecznie trzeba zrobic wymaz bo mogłam coś przynieść ze szpitala. tak więc ulżyło mi że juz jest lepiej :-) za 1,5 tygodnia mogę już isć do lekarza ale mimo to nie wyobrażam sobie ze już będę mogła baraszkować z męzem. chyba u mnie to potrwa dłużej :zawstydzona/y:
 
ja mam ochote juz od dawna...maz tez...
ale szczerze to jak zobaczyłam ta gulke to mi sie teraz odechcialo, wstydze sie...brzydze siebie...wiem ze to chore ale jakos tak mam...moze czasu potrzebuje zeby sie z tym oswoic...nie wiem sama...
 
kurde... my możemy już od środy teoretycznie.... ale jakos sie nie udaje nam "spotkać" w łóżku... ja idę spać wczesniej prawie razem z Małą, mąż później i ja nawet nie wiem czasem kiedy on do łózka wchodzi... ech... musze z nim powazna rozmowę przeprowadzic:tak:
 
reklama
A macie jeszcze upławy?
Wiecie może kiedy po cesarce można zacząć baraszkować? Mam wizyte u gina dopiero za 3 tyg, a nie wiem czy wytrzymamy, a najbardziej mąż:) Biedak i tak prawie całą ciąże pościł;)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry