hej hej
My już po urlopie, wróciliśmy w sobotę, droga zleciała nam szybko 4 godzinki w obie strony, ja prowadziłam. Dziewczyny spisały się na medal podczas podróży bo przespały nam drogę. Na miejscu też było bosko, pogoda nam dopisała. Po całym dniu szaleństw, plażowania padaliśmy. Oliwia z tatusiem kąpali się, dla mnie woda była lodowata, a Blanka nie ciągnęła do wody, bała się. Za to miała frajdę z piachu, jak tylko wchodziliśmy na plaże to ściągała skarpetki i butki. Łaziła sobie wokół parawanu, nie uciekała, także mieliśmy raj. Wypoczęliśmy, zero gotowania, sprzątania.
A teraz wracamy do rzeczywistości, z praniem już wychodzę na prostą i znowu myślenie co na obiad.