Hej
Ja po kolejnej samotnej nocy - P. włączył się tryb "praca", a u niego działa to tak, że zaczyna o 23, a kończy o 10 rano. I co z tego, że jest w domu, skoro ja śpię sama?

No i jeszcze od 8 zaczynają się rozmowy telefoniczne z jego wspólnikiem, albo z klientami, więc nie mogę spać i szlag mnie trafia... Tak więc na chwilę obecną walczę ze swoją złośliwą naturą, bo normalnie, to bym go od 11 budziła "za karę", a teraz nie bardzo mogę, bo przecież skoro pracuje, to jaka kara. Jakby grał, to bym mogła... Ehhh... Ciężki żywot kobiety z silną potrzebą uwagi
Jej. Strasznie się cieszę, że
Sarat się odezwała - już się powoli zaczynałam martwić tą ciszą. A tu proszę

Gratulacje
Kasia - dasz radę

Ja mam bezustanne fałszywe alarmy, ale rodzić póki co nie rodzę, więc są szanse, że obie dotrwamy do stycznia
