Witajcie,
NIki222 - tak spałam całe 2 h 20 min z dwiema przerwami na siusiu

jeszcze trochę i się wykończę tym niespaniem.
Dzisiaj była szkoła rodzenia była rozmowa z psychologiem i temat baby blues był też oczywiście poruszony i odnośnie tego bardzo mi się podobało to co powiedziała Pani psycholog że kiedyś nie było określenia baby blues i się o tym nie mówiło, a teraz się nazywa pewne rzeczy i niepotrzebnie się o tym gada i dziewczyny się nakręcają podobnie z ADHD u dzieci.
Ja wychodzę z takiego założenia że nie ma co sobie tym terminem głowy zaprzątać tylko myśleć pozytywnie że będzie ok i że damy radę. Osobiście nie lubię jak ktoś zastanawia się czy będzie coś miał czy nie.
Co ma być to i tak będzie.
Ale dzisiaj w Zielonej piękna pogoda, zrobiłam sobie mały spacerek i się wzruszyłam, szłam sobie i płakałam tak leciutko ;-) uświadomiłam sobie że stworzyliśmy nowe piękne życie i że oboje nie możemy się doczekać narodzin.
I jak czytam wątek sms to ciągle myślę "kiedy ja, kiedy ja?" w życiu czegoś tak bardzo nie pragnełam jak porodu i to JUŻ, TERAZ, NATYCHMIAST i nawet przestałam się bać.
Dzisiaj w szpitalu już nie miałam duszności,czułam się idealnie. Jestem gotowa :-)