reklama

Styczniowe Mamusie 2008

  • Starter tematu Starter tematu aOLA
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Anja- sorki za przeklenstwo- ale h..j wie czy to byl czop...nigdy w zyciu czegos takiego nie widzialam...
Juz panikuje...torba spakowana jakby co.....
Maz uszykowany na porod, chyba bardziej sie boi niz ja- cycek jeden
 
reklama
TAk Asia:-), czerwona kulka czyba ,ze polknelas jakies koraliki:baffled:
Jezeli czop jest bialo-przezroczysty to ermin porodu nieznany, jezeli czerwony to bardzo blisko:szok:
 
Dzidzia gratulacje!!!!!

Co do porodów w terminie to ja liczę że nastąpi właśnie jutro (nadzieja matką głupich ale cóż). Ja i moja siostra urodziłyśmy się dokładnie w ten dzień, ktory lekarz wyznaczył mamie jako terminy porodów, a i moja córcia urodziła się praktycznie w terminie (miałam na 4 kwietnia, dostałam skurczy o 22.00 i rano 5.04 była już ze mną. Mam nadzieję, że ta tradycja rodzinna zostanie podtrzymana i Krzyś się nie wyłamie.

Ale dziś nadrukowałyście. Ledwie do końca dobrnęłam.
 
Dzidzia- gartki od cioci Pumi!!!!!!
Asia- poczekaj z tym porodem do konca stycznia bo kurde wszystkie sie wykruszycie a ja zostane na szarym koncu hihihihihi
 
A z tym czopem to rożnie bywa. Mi czerwony odszedł w pierwszy dzień świąt i myślałam że nie dotrwam do nowego roku. Nawet lekarz jak jechałam do domu to powiedział, że pewnie za chwilę wrócę bo przygotowanie do porodu jest "solidne". No coż pomylił się.
 
Przyszykować się na pewno nie zaszkodzi tylko jak się czlowiek nastawi, że to już to potem ciężko przez rozczarowanie (my z Albi wiemy co to znaczy). Ale Asiu jakby co to trzymam kciuki.
 
Dzidzia Gratulacje od Cioci Albiny :-).
Ja sie normalnie popłacze, do tego Asia zaczyna miec czop z krwia, co znaczy, ze jej sie szyjka rozwarła i może w każdej chwili zobaczyć swoje maleństwo - co prawda to jeszcze nie znaczy, ze zaraz zaczniesz rodzić, bo równie dobrze możesz dopiero za dwa tygodnie.
Ja delikatne plamienie miałam jakos tuż przed swietami i jeden wielki ..uj z tego jak widac.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry