hejka.
wróciam do domku. No i generalnie nie było tak źle. W pracy okazało się, że robią jakieś remonty i dostałam laptopa i będe ten tydzień w większości siedzieć w domu nad projektami

Spotkałam się z siostrą ona urodziła w zeszłym roku i cwaniara sama się domyślila, że jestem w ciąży. A, że koffana urodziła synka dokładnie 27września 06, to troche mi doradziła. I na mdłości: biszkopty, wafle ryżowe, coślekkiego do przegryzania. Dała mi też na miary na ginekologa, którego ona miala. Zobaczymy najpierw ide do tego, którego polecił mi lekarz rodzinny. No i obiecała odłożyć dla fasolinki ubranka. Dostanę od niej też trochę ubranek ciążowych. I w ogule, to moja siostra ucieszyła się bardziej niż się spodziewałam. Myślałam, że będzie mi prawić jakieś kazania (bo czasem tak lubi) a tu gratulacje i dobre rady, dobre słowa.
No jestem teraz w domku, ale na 18 jade do szkoły, bo mam zacząć kurs na prawo jazdy, ale nie wiem jak to teraz będzie. Ale przecież ciąża to nie choroba więc raczej nie będe rezygnować
aOla za mną cały dzień chodzi żółty ser. Ale za każdym razem jak chciałam go kupić to była kolejka więc sobie darowałam.
A i jeszcze jak byłam w mieśćie i np. podnosiłam ręce w sklepie do góry to czułam takie dziwne napinanie się brzucha, myślicie, że to normalne??