Pandi chyba siepytalas jak spedzilam wczorajszy dzien? bardzo tworczo- mianowicie rano strzelilam maga focha , bo pawel pojechal po bulki i nie bylo go 30 minut i zalapalam nerwa a on po prostu pojechal na myjnie po drodze umyc auto bo chcial mnie zabrac na spacer do central parku.A ja sobie ubzduralam ze nie nawet w swieto jestem uwieziona w domu i sie schizowalam caly dzien. Pawel cierpliwie przeczekal moje fochy. Oczywiscie zalozylam sobie ze do przyszlego tyg nie bede sie do niego oddzywac. A dzis rano zadzwonil ze mi podstawi auto bo jest " czarny piatek" czyli mega przeceny w sklepach - do 50 %. Nie dosc ze podstawil auto to dal mi 400$ na wydanie. Wiec pojechalam do centrum handlowego. Po 40 minutach jezdzenia po wszystkich poziomach parkingu, razem z 300 innymi autami ktore nie znalazly parkingu wyjechalam na zakorkowane ulice. Zadzwonilam do P. czy moge podjechac pod prace a on mnie zawiezie z powrotem pod centrum i wysadzi bo parkingu do wieczora nie znjade. jak juz sie znalazlam w zatloczonych butikach swteirdzilam ze nie bede nic kupowac bo szkoda czasu na stanie 2 godziny do kasy. Ale w Macy's znalazlam kurtke ze skory Calvina Kleina za 299$ i pomyslalam ze moj P. ma juz taka wytarta kurtke i mu kupie. Stalam 1,5 godziny w kolejce do kasy i zaczelam miec mroczki przed oczami. Myslalam ze tam urodze. Po 1,5 godziny dotarlam do kasjerki a ona mi oznajami ze ta kurtka osztuje 500$ bo ktos przykleil nizsza cene przez pomylke. Juz sie mialam rozryczec a uprzejma pani hiszpanka - kasjerka cos tam postukala na kasie i wyszla mi obnizka na 300$ - i kupilam. reszty dnia juz nie opisuje ale byl rownie zakrecony jak pocztek