Aaaa zapomniałam Wam powiedzieć jeszcze o jednej rzeczy - trochę bardziej pozytywnej. W czwartek był na dyżurze mój gin więc wykorzystując sytuację poprosiłam go o pokazanie mi sali porodowej. Zrobił to bardzo chętnie. Pokazał mi salę ogólną, salę do porodów rodzinnych i pomieszczenie z wanną do porodu. Chwile z nim pogadałam i zaczynam się poważnie zastanawiać nad urodzeniem dzidzi do wody
(nie trzeba się wcześniej zapisywać na taki poród i nie ma żadnych dodatkowych opłat, jest tylko jeden warunek - żeby wanna była wolna - ale to chyba nie problem bo niewiele kobiet u nas decyduje się na taką formę porodu).
(nie trzeba się wcześniej zapisywać na taki poród i nie ma żadnych dodatkowych opłat, jest tylko jeden warunek - żeby wanna była wolna - ale to chyba nie problem bo niewiele kobiet u nas decyduje się na taką formę porodu).
. Ja sobie nie wyobrażam dać się tak zwariować. Kurtkę dla męża to rozumiem i dobrze, że się udało. Ale myślałam, że indyczka jadłaś
.
troche to skomplikowane ale w skrocie oboje sie upili, uspili mnie zeby nie czula bolu obudzilam sie jak tubylec z wysp Pacyfiku, cala w jakis bazgrolach, chmurki na nogach, na cyckach kwiatki- masakra

mze bedzies zmiala pareczke!
Ja myslałam ze to dużo a on powiedział, ze jego 1 synek jak sie urodził miał 69 cm