Hi hi, na wyżywieniu w szpitalu można się wykończyć. Ja co prawda dostałam jeść, nawet w dniu wypisu załapałam się na obiad. Ale co to za jedzenie, nie dość, że porcje głodowe to jeszcze to co gotują to bez komentarza. A jak ktoś ma dietę to już w ogóle współczucia. Jak byłam w szpitalu to jednego dnia na obiad był czysty żur do tego 1 jajo, na drugi dzień na śniadanie 3 kromki chleba + 1 jajo, na drugie śniadanie 2 kromki + 1 jajo (jakby same jaja mieli w tym szpitalu). A w dzień wypisu też było nieźle - na śniadanie 3 kromki + kawałek białego sera, drugie śniadanie - 2 kromki +kawałek białego sera, a że mało kto to zjadł, to na obiad był ......... makaron z serem.
Na takiej urozmaiconej diecie można się wykończyć.
U mnie na porodówce już Wam pisałam co jest, a sale po porodzie są 2 osobowe z łazienkami.:-) ( i to jest zwykły szpital miejski).
A co do wymiotów to ja nie miałam w ogóle, nawet nudności nie miałam. Za to teraz męczy mnie okrutna zgaga. Najgorzej jak się położę to cała zawartość żołądka mi się cofa co chwilę - okropne uczucie
Na takiej urozmaiconej diecie można się wykończyć.U mnie na porodówce już Wam pisałam co jest, a sale po porodzie są 2 osobowe z łazienkami.:-) ( i to jest zwykły szpital miejski).
A co do wymiotów to ja nie miałam w ogóle, nawet nudności nie miałam. Za to teraz męczy mnie okrutna zgaga. Najgorzej jak się położę to cała zawartość żołądka mi się cofa co chwilę - okropne uczucie

ale za to mam fotelik do auta - berber, nawet nie wiem co o nim mówią, bo mama się uparła, ze już koniecznie chce kupić coś małemu. Ma certyfikat, wkładkę dla niemowląt, regulację pasów i rączki. Ale montować go trzeba zawsze tyłem do kierunku jazdy. Kosztował 150zł. Mam nadzieję że będzie ok.;-)

Będzie ok, nie denerwuj się na zapas