:-)Hej Dziweczynki. my od wczoraj już w domku.....na szczęście bo jeszcze z dobe kazaliby nam tam leżeć to chyba oszlałabym.....mały miał żółtaczke i się doświetlał prawie dwie doby a mi jakieś fujjjjjj zostało w macicy i usuwali mi to coś...na szczeście było bardzo nisko więc lekarz wydłubał to paluszkami....nic przyjemnego no ale lepsze to niż czyszczenie całej macicy. czym zresztą straszyli mnie potem bo temperatura (37,1 wieczorem) nie schodziła mi i bali się mnie puścić do domu....na szczeście w niedziele rano na wizycie była moja lekarka i uspokoiła mnie ze zupełnie jestem czyściutka więc moge iść. małego bilirubina wyszła dobrze i tak wylądowaliśmy w domku:-)
Nawet nie zdajecie sobie sprawy jaka byłam szcześliwa jak przyjechaliśmy już do domku.....no i w końcu z mężusiem...:-)