Niestety to nie jest takie proste, jak jest dziecko i ja, jak spotykam się z koleżankami, to o 20 mówię pa i wracam do domu, żeby pomóc mężowi dziecko spać położyć i uważam, że to jest normalne i tego samego od męża oczekuję, a jak chce któreś wyjść np. na imprezę to nie wyobrażam sobie, żebyśmy szli bez siebie, bo niby po co razem jesteśmy, żeby tylko razem w domu siedzieć?patrysia nie obraz sie, ale mi sie wydaje, ze jesli ktos chce wyjsc, zeby sie rozerwac i spotkac ze znajomymi to robi to wlasnie wieczorem, a nie w poludnie. W ciagu tygodnia zazwyczaj w ciagu dnia sie pracuje, wiec ciezko o spotkanie ze znajomymi.
Rozumiem, ze wychodzenie faceta w kazdy weekend i zostawianie zony, czy dziewczyny samej moze przeszkadzac i sprawiac przykrosc.
Ale raz na jakis czas, nie wiem, nawet raz na dwa tygodnie, to czemu nie.
Osobne wyjścia powinny obie strony akceptować, a nie powinno być tak, że kobieta w domu siedzi wkurzona i czeka na faceta, bo ten musi się napić z kolegami.... Jak obie strony akceptują to ok, ale jak którąś ze stron w związku to wkurza, to co dopiero, jak dziecko się urodzi i weekend przyjdzie i facet na piwko poleci a tu nie dość, że krocze boli, to dziecko płacze i żadnej pomocy....



ale nie powiem-poprawił mi się chłop. wczoraj zrobił mi niespodzianke,przyjechał o 13ej,zabrał NAS na spacer, pozniej na looody,pozniej na festyn :-) i mądrze gadał.powiedział,że dużo o tym wszystkim myślał i wymyślił, że to ja i ta mała Perełka jesteśmy dla niego najważniejsze ;-) aż miło bylo posluchac. zobaczymy na jak długo ta zmiana. Lece teraz do łózka,zeby sie nim jeszcze troche nacieszyć ;-) mmm..jak ja kocham niedziele.. ;-) MIŁEGO DNIA KOCHANE ;-):-)