Karoli, Ty się wogóle nie przejmuj gadaniem, ja od ponad 15 lat prawie nie jadam mięsa i wędlin (nie z przekonań, po prostu nie lubię), a już na rybę to nawet spojrzeć nie mogę. Mam ciągłe walki z mężem o to, codziennie słyszę, że szybko umrę, zęby i włosy mi wypadną, tudzież inne herezje. No i teraz doszedł nowy argument, że zamęczę jego super dziecko, co w brzuszku nie ma czym się odżywiać, bo warzywami i owocami, to mogę króliki karmić. Mój lekarz twierdzi natomiast, że wystarczy urozmaicona dieta, wcale nie wypełniona mięchem i rybami, aby dziecko prawidłowo się rozwijało. Zresztą mam już dziecko, które urodziło się zdrowe i prawidłowo się rozwija fizycznie i intelektualnie, a w ciąży odżywiałam się po swojemu, tzn nabiał, warzywa, owoce, sporadycznie kotlet schabowy (bo to jestem w stanie zjeść). A co do wyników badań, ja też mam słabsze, biorę żelazo, ale nie wynika to ze złego odżywiania, ale z większego zapotrzebowania organizmu na nie. Jedz to, co zawiera dużo żelaza.
Zatem wysłuchaj rodzinki i rób swoje, luz, mamy się nie denerwować.