nadineczka
Fanka BB :)
pasibrzuch strasz myszami 
witam i też zmykam do pracki

witam i też zmykam do pracki

Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.


Mam już cały dół domu odkurzony i podłogi umyte, pies wyprowadzony, a teraz suszę głowę
i wcinam śniadanko
















) albo weź dobrą gazetę i poczytaj 
Ja mam radę dopiero w poniedziałek. pasibrzuch jesli nie zamierzasz wracac do dej firmy po urlopie macierzynskim to smiało mozesz isc na l4,umowe musza przedłuzyc do dnia porodu ,a wtedy macierzynski to juz chyba zus płaci,a potem to raczej zasiłek dla bezrobotnychPrzepraszam Was dziewczyny za moje dzisiejsze marudzenie, ale nie wiem już co robić. Wróciłam do pracy tylko dlatego, że w grudniu kończy mi się umowa i chciałabym, żeby mi ją przedłużyli (planowałam, że jeśli nie zajdę w ciążę to zmieniam pracę). Ale nie daję już tu rady, zresztą i tak po macierzyńskim nie zamierzam wracać do firmy, tylko chcę znaleźć nową pracę, a tu dać wypowiedzenie. Chciałabym iść już jak najszybciej na L4, ale wtedy boję się, że przedłużą mi umowę tylko do dnia porodu i potem co? Czy są jakieś zasiłki? Bo jestem już w stanie przeżyć za mniejszą kasę, byle nie denerwować się :-(
jestem w podobnej sytuacji z tym ,ze umowe mam do listopada i raczej tylko do dnia porodu mi przedłuzą,a pózniej macierzynski tez chyba zus bedzie płacił
Przepraszam Was dziewczyny za moje dzisiejsze marudzenie, ale nie wiem już co robić. Wróciłam do pracy tylko dlatego, że w grudniu kończy mi się umowa i chciałabym, żeby mi ją przedłużyli (planowałam, że jeśli nie zajdę w ciążę to zmieniam pracę). Ale nie daję już tu rady, zresztą i tak po macierzyńskim nie zamierzam wracać do firmy, tylko chcę znaleźć nową pracę, a tu dać wypowiedzenie. Chciałabym iść już jak najszybciej na L4, ale wtedy boję się, że przedłużą mi umowę tylko do dnia porodu i potem co? Czy są jakieś zasiłki? Bo jestem już w stanie przeżyć za mniejszą kasę, byle nie denerwować się :-(