Ewon, czy Twoja ginekolog przyjmuje na fundusz? Jeśli tak, to proszę o jakieś namiary.
Ryyybcia, życzenia zdrówka dla Laury. Obyście za 3 dni już nie pamiętały o chorobie.
Moja Kassi niestety, jak przestaliśmy podawać Naproxen znowu utyka. Już nie wiem co dalej robić. Czyli diagnoza w jej wypadku nie zostala postawiona tak na prawdę.
Nie wiem co się z nami dzieje. Ja już nie wiem kogo pierwszego mam leczyć. Na mnie już czasu nie starcza. I mam jeszcze w tej chwili dwie chore suczki. Jutro jadę z wymazem z ucha do laboratorium zwierzęcego w Płoni jednej z nich. Ma uszy całe we krwi (lek od weta spowodował tylko pogorszenie - dany bez zrobienia badania co w tych uszach siedzi) i zauważylam, że zaczyna głuchnąć. Już nie wiem czy od tych zakrwawionych uszu, czy dlatego, że ma 9 lat.
Niestety jedyne laboratorium w mieście, gdzie indywidualnie można zrobić badania zwierzakowi przeniosło się do Płoni - weterynarze pomstują, że tak się stalo. Mnie też to nie pasuje, bo parę razy robiłam badania psiakom na własną rękę. Podawanie leków na chybił trafil nie bardzo mi czasem pasuje, bo można utrafić za którymś razem dopiero (masa kasy wydana na leki, a psiur się morduje i ja też). Szczerze mówiąc teraz jestem zmęczona do obłędu i sfrustrowana.
No nic, zabieram się za robótkę do pracy. Musiałam wysłać Kassi do mojej mamy na parę godzin, bo mi siągle po klawiaturze łapkami jeździla i próbowała wyłączyć kompa.