reklama

Szczepienia

reklama
Witam!
Jestem Siostra Ani...
Ania z misiem są w szpitalu ;( Michałek miał pokrzywkę po szczepionce na meningokoki. Wystąpiła równo po 24 godzinach od szczepienia. Zaczęło się niedużymi czerwonymi plamami a na nich pokrzywka, wieczorem była czerwona już całą klatka piersiowa i bardzo ciepła. Pojechaliśmy do lekarza, dostali skierowanie do szpitala. Uczulenie zeszło (Mały dostaje Fenistil) nic nowego sie nie pojawia.
Wiecie może czy alergia może wrócić? Jeżeli tak to w jakim czasie i jakie mogą być skutki?
Pozdrawiam
Ciocia Ola;)
 
Cześć Ola. Dzięki za wieści od Anduli - biedny Michaś. Ja nic nie doradzę, bo u nas nie było żadnych reakcji poszczepiennych, ale też na meningo ani pneumo nie szczepiliśmy:no:
Pozdrowienia dla Michałka!
 
Andula zdówka dla Misia
mó Tymek już od miesiąca boryka się z jakimś dziwnym uczuleniem
podajemy feniscil, kąpiemy w oilatum
raz jest lepiej raz jest gorzej i co dziwne nie wiem na co bo skaza białkowa to nie jest (sprawdziłam)
teraz też mu wyskoczyły jakieś chrosteczki czerwone na szyi i ciut na klacie
może to po szczepionce? ale podaję feniscil i jak sie nie zmieni to dzwonie do mojej dr
 
Witajcie :tak:
Dziekujemy za zyczenia zdrowka napewno pomogly:-)
Od poczatku...24h po szczepieniu na cialku Michala zaczely pojawiac sie place czerwone :baffled: myslalam ze moze to body ,ktore mu zalozylam bo po wewnetrznej stronie mialo nitki,ktore go mogly drapac.Zmienilam ciuszek wykapalam nasmarowalam i pomalu zaczely znikac,po kilku godzinach patzre a Misiek juz ma plamy wszedzie pokryte pokrzywka:-(Wystraszylam sie nie na zarty pojechalam do calodobowej przychodni jak lekarka go zobaczyla od razu kazala jechac do szpitala.W szpitalu plamy zaczely znikac ,ale zostawili nas na obserwacje bylismy na odzdziale dla doroslych na dermatologii.Masakra poprostu ,jedyny plus ze dostalismy sami sale.Michal wszystko dzielnie znosil .Po2h od podania leku wszytsko zeszlo wiec odetchnelismy z ulga,ale cala noc i tak nieprzespana gdyz musialam go obserwowac.Nikt nie szanowal tego ze z dzieciem spie wchodzili do mnie na sale zapalali swiatlo bo np potrzebowali poscieli z innego lozka itd. myslalam ze zwariuje:baffled: Ledwo przezylam piatek Michal juz zaczynal robic sie rozdrazniony a w sali juz nie wiedzialam co z nim robic rece mi do du...wchodzily Lekarze mowili ze mam zostac conajmniej do poniedzialku itd ,ale ja sie nie zgodzilam wytrzymalismy 2 noce bez kapieli:baffled: w masakrycznych warunkach .Ja zadecydowalam ze wychodzimy na wlasne zadanie i dobrze zrobilam Miskowi nic nie jest dzieki Bogu
 
Aha wlasnie jade odebrac wypis ,gdyz musiala go zrobic lekarka ,ktora prowadzila Misia i wiecie co jest najlepsze ,ze ona go na oczy nie widziala normalnie smiech na sali:baffled:
 
reklama
Andula, najważniejsze ze z misiem wszystko dobrze.
Ale opowieść o szpitalu ............brrrr.....współczuję przeżyć....ale to niepojęte jak można tak traktować mamę z malutkim dzieckiem.
Hęęę.... coś mi się wydaje że moje nerwy by tego nie wytrzymały i zrobiłabym awantur....

A jeśli chodzi o lekarzy to coś o tym wiem. Jak byłam w szpitalu w pierwszej ciąży i poronieniu to przyszedł do mnie lekarz i chciał usg robić a ja byłam tuż przed zabiegiem. Pomyliło mu się i myślał ze to ja jestem tą laską w ciąży...i mówi coś w stylu....z dzieckiem super, pierdu pierdu.........Powiedziałam mu że zanim powie jeszcze jedno zdanie to niech spojrzy na moją kartę...........popatrzył na mnie, zrobił maślane oczy....i wyszedł.............a pielęgniarka to samo......a jak mi się wkłuwała z wenflonem (godzinę:szok::szok::szok::szok:) to krzyczała że po co ja się denerwuje i mam przestać bo mi żyły uciekają.......masakra.......powiedziałam że robię jej to specjalnie.....pinda jedna pokłuła mnie wszędzie i tak założyła źle.....he he ale dostała zjebkę od bloku operacyjnego bo on musiał zakładać raz jeszcze... Zapytałam tylko czy to będzie kolejna godzina bo jak tak to niech odrazu mi podadzą głupiego jasia bo mam tego dość......he he i pielęgniara miała za swoje......dobrze jej tak.:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry