Witajcie.. Zarejestrowałam się specjalnie, żeby polecić Wam poród w 2! Mimo że broniłam się przed tym szpitalem rękoma i nogami i byłam zdecydowana że chcę rodzić na Markwarta to jak wybiła godzina "0" moja położna miała akurat dyżur na Kapach. W związku z tym, że mój synek był owinięty pępowiną po 4 godzinach porodu miałam cesarkę. Muszę przyznać, że operacja była przeprowadzona fachowo - blizna szybko się goi, a ja po 10 dniach po porodzie czuję się naprawdę dobrze. W związku z cesarką i niską wagą urodzeniową synka spędziłam na oddziale poporodowym 5 dni i opiekę oraz warunki oceniam bardzo dobrze!! Wszystkie położne bardzo mi pomagały i cudownie opiekowały się moim maleństwem.Rodziłam w osobnym pokoju z łazienką, wszystko czyściutkie, nowiutkie - mąż cały czas był przy mnie ( nie musiał mieć żadnego fartucha ani ochraniaczy na obuwie) Po porodzie leżałam na sali jednoosobowej z łazienką. Mąż i inni odwiedzający mogli być ze mną w pokoju cały dzień, dłużej niż w godzinach wyznaczonych na odwiedzanie. W pokoju mogłam się rozgościć jak u siebie, raz tylko lekarz na obchodzie powiedział, żeby mąż wziął do domu kwiaty, które stały przy łóżku. W pokoju fajny podgrzewany przewijak, wanienka - położne wszystkie czynności związane z pielęgnacją małego wykonywały w moim pokoju. Poza tym właściwie nie trzeba mieć dużo rzeczy - dla dzidzi wszystko jest na miejscu - pampersy, ubranka, kołderki, oliwka, płyn do kąpieli itp.. Jedyne co trzeba mieć to chusteczki nawilżone i ewentualnie sudocrem. Dla mam też szpital sponsoruje podkłady i wkładki poporodowe.. Byłam naprawdę mile zaskoczona..