Cześć! a czy ktoś może się wypowiedziec na temat szpitala na Kasprzaka - IMiD. Rodziłam tam drugą córką ale to było 6,5 roku temu. Może ktoś ma aktualne informacje
Ja rodziłam tam w październiku tego roku, wcześniej leżałam na patologii ze względu na cholestazę.
Pierwsze dziecko rodziłam na karowej, drugie w IMiD. Porównanie: karowa ma ładniejsze pokoje, nowocześniejsze łóżka.
W IMiD trafiłam na przyjemniejsze położne. Drugi poród wspominam przez to dużo lepiej.
Tyle, że trzeba mieć prawie wszystko swoje. Tylko płyn do mycia mają (nivea lub jeśli dziecko ma problemy skórne to przynoszą oilatum).
Była paczka chusteczek wilgotnych na salę, ale jak się skończyła to już drugiej nie dostaliśmy, bo ktoś tam rozdziela kogo nie było.
Ja leżałam tam 2 tygodnie przed porodem na patologii i tam są super położne, bardzo dobra opieka, tylko jedzenie trochę jak na potrzebny ciężarnych małe ilościowo, położne wręcz informują, że należy się dokarmiać o ile się nie ma cukrzycy, no i z dietami licho. Cukrzycową jeszcze mają, moja wątrobowa była eliminacyjna, na zasadzie jak Ci nie wolno tego to nie jesz. A przy gestozie trzeba niskosodową i takiej już nie mieli.
A trzeba mieć swój ręcznik do wycierania żelu po ktg.
Na porodówce byłam 2 razy po kilka godzin (za pierwszym razem miałam test oksytocynowy) i muszę powiedzieć, że tam chyba najmilsze położne są

, super babeczki i potrafią doradzić skutecznie w czasie porodu.
Jedyny minus, to te wieloosobowe sale, w IMiD nie da się wykupić pojedynczej sali do porodu, są jedynki ale na zasadzie jak się trafi. Jak ja trafiłam na poród to było wolne tylko jedno łóżko na 3 osobowej, nie miałam żadnego wyboru.
Wykupić można położną do porodu (nie wiem ile kosztuje), położną do opieki w noc po porodzie (300zł) i sale po porodowe komercyjne (250zł za dobę). Znieczulenie kosztuje 700zł.
Ja chciałam położną po ale, że poród indukowany, to żadna się nie chciała umówić, bo to taki poród co nie wiadomo kiedy i jak się skończy.
Po porodzie leżałam na wieloosobowej, najpierw na 5 osobowej a potem na 3 osobowej, przenieśli mnie bo mój mały zżółkł a ja leżałam przy zlewie i jakby postawili lampę to by nie mieli jak dzieci kąpać, więc mnie przenieśli na inną salę. Po porodzie leżałam w sumie 9 dni na położnictwie.
Jak nic się nie dzieje złego to normalnie wypuszczają po 2 dobach po naturalnym i po 3 dobach po cesarce. Więc przez te 9 dni poznałam dużo świeżo upieczonych mam.
Położne na położnictwie są różne, może jedna zmiana się trafiła co się bardzo interesowała pacjentkami. Na ogół trzeba samemu wychodzić jak się czegoś potrzebuje, są i takie położne co mówią, żeby sobie radzić samemu i są dość niechętne do pomocy nawet jak się poprosi. Ja miałam nawał w szpitalu a potem jakiś dreszczy dostawałam, to przy tych dreszczach się położna zainteresowała i potem mnie odwiedzała. Ale znów jak mój mały był pod lampą to zostawili mnie z tym samą i nikt nie zajrzał pierwszej nocy. Drugiej nocy poprosiłam położną żeby zaglądała to się prześpię chociaż godzinkę bo już ledwo żyłam.
Jest położna laktacyjna przychodzi raz się przedstawić, ale trzeba jej sygnalizować, że się jej potrzebuje, ewentualnie pediatrze na obchodzie, to on wpisze do karty poradę i wtedy ona przyjdzie konkretnie do pacjentki.
Nie bardzo wiem co byś jeszcze chciała wiedzieć.