helo laseczki.
Jestem wreszcie.wrocilismy w sobote wieczorem.
Podroz przezylam ale nie dalo sie w nosidelku-w wiekszosci Laura byla na rekach-wiem nie powinnam ale inaczej ciagle plakala.
Wody w twrmosie nabralam a mala tylko cycka chciala-kochane dziecko:-)
Laurka juz ochrzczona-"200 zl po starych pieniadzach-a po nowych to by bylo 200 euro"-to sa slowa ksiedza.
I po mimo ze mamy tylko cywilny to kazal nam isc do spowiedzi i komuni-powiedzial ze da nam dyspenze na ten dzien-nie wiem czy cos takiego istnieje.
Ale co to za ksiadz-poszlam do niego z kuzynka spisywac akt chrztu(bo ja bylam rownoczesnie chrzestna)-obie jestesmy karmiace a on wyciaga flaszeczke i kieliszki

-nie powiem dobre bylo(maly lyczek)-ale jaki to przyklad??
Wszyscy zachwyceni moim dzieckiem-jestem dumna.
W swieta to prawie nigdzie nie chodzlam-wszyscy chorowalismy-normalnie szpital byl

d sraczek,wymiotow,przeziebien do oskrzeli.Naszczescie mala bala talko przeziebbiona.
Daje jej juz przecier jablkowy i kaszke-smakuje jej.I jak ladnie podnosi glowke

Bylam dzisiaj we frankfurcie-mialam miec rozmowe z anastazjologiem a tu sie okazuje ze lakarza nie ma i urzadzenie ktorym ma byc badana laurka akurat 17 ma miec WARTUNG i termin nam minie.Dzwonili do mnie zeby o tym powiadomic ale akurat bylismy w polsce:-(
pozdrawiam