dziewczynki muszę się wyżalić, bo już sama nie wiem co zrobić. wczoraj nawiedziła nas jej wysokość mamuchna. była aż 20minut. Piotrka nie wzięła na ręce, jak zaczął marudzić (miał gorączkę_, to kazała go zanieść do mnie, bo to matka się ma zająć dzieckiem. była oczywiście pretensja, że jak się zajmowałam dzieckiem skoro jest chore. nie wzięła tylko pod uwagę tego, że to jest bakteria ze szpitala. potem Krzysiek się spytał czemu nie przychodzi częściej, czemu nie bierze Piotrka na spacery. a ona odpaliła, że nie ma czasu i jest zxmęczona po pracy. powiedziała, że to Krzysiek z Piotrkiem powinien do niej przychodzić. na to Krzysiek, że woli z małym na dwór iść niż po ludziach łazić. dowealił jeszcze, że dla nie swoich wnuków to ma czas. a w sumie to przyszła pożyczyc torbę dla swojego ukochanego synusia - więc to chyba był faktyczny powód wizyty.