Hej babulce.
My walczymy z infekcją u Mili. Znowu drogi moczowe, temperatura 40 stopni, trudna do zbicia. Pierwszy mocz wyszedł dobrze i myslelismy, ze to 3 dniówka albo zęby ale niestety to znów to paskudztwo. Teraz bierze antybiotyk i jest coraz lepiej. Mam nadzieję, ze jest trafiony i pójdzie dobrze, to znaczy bez nawrotu. Boimy się znowu, żeby infekcja się nie przedostała wgłąb organizmu. Ciągle drze na mysl o tamtym roku i sepsie Milusi. Czekamy na posiew i modlimy sie żeby było w porządku. Ogólnie Mila dzis w lepszym stanie, zjadła nawet zupkę i kaszkę. Jednak jest marudna i płacząca, ciągle się tuli i płacze z byle powodu. Prócz tego jest jakaś nienaturalnie pobudzona, może po lekach, sama nie wiem bo ma kłopoty ze spaniem. Ja cały dzien na nogach i zabiegana bo P pracuje do późna, już skutek tego jest taki, ze zaczeły mi puchnąc nogi i bolą jak.....
Pozdrawiam was serdecznie i wróce na łono jak tylko bedziemy w pionie.