Dziękuję za miłe przywitanie.
No chłopcy już dorośli, zwłaszcza moja pierwsza dwójeczka, Kamilek od września dołączył do Piotrusia i chodzi do przedszkola, został tak wyjątkowo przyjęty bo ma dopiero 2 lata i dwa miesiące ale świetnie sobie radzi, nie płakał w ogóle, może dlatego, że jest z Piotrusiem.
Dawidek ma już pół roku, chowa się dobrze, mieliśmy trochę zawirowań zdrowotnych jak miał 4 miesiące, ale na szczęście to już za nami, ale głupota lekarzy nie zna granic. Najpierw dostał 15 zastrzyków, wyzdrowiał i po tygodniu znów miał zapalenie oskrzeli, dostał kolejną serię zastrzyków, jak się później okazało niepotrzebnie, bo z tej samej grupy antybiotyków co 2tyg wcześniej, więc dali kolejny antybiotyk, który nic nie pomógł, dopiero pani dr zadecydowała, że na swoje ryzyko mogę zacząć go leczyć inhalacjami i leczyłam go tak przez dwa tygodnie i się udało. Najgorsze było, to że M. wyjechał w tym czasie na 2,5 miesiąca na szkolenie z pracy, wracał tylko na weekendy, ale bardziej przeszkadzał niż pomagał, miałam go po dziurki w nosie. Ogólnie ten czas jak nie było M. w domu był okropny, bo skumulowały sie wszystkie choroby u chłopaków, jeździłam po lekarzach kilka razy w tygodniu, ciągle prosząc kogoś o pomoc żebym nie musiała całej trójki targać po przychodniach. Kamilek miał operację na przepuklinę, okazało sie też, że ma trzeci migdał, ale z zabiegiem trzeba czekać do 3 roku życia. Musimy też iść do alergologa, bo latem miał okropne napady kaszlu, na wizytę zapisaliśmy się w lipcu i w piątek mamy wizytę. U Piotrusia alergolog stwierdził astmę, zlecił inhalacje dwa razy dziennie plus na stałe aerius i spray do nosa, po czterech miesiącach leczenia jest już lepiej i teraz mamy odstawione leki.
Dawidka już nie karmie, od dwóch tygodni jest na butli a ja w końcu przesypiam cała noce, luksus jakich mało:-)
No i wracam do pracy, postawiłam tak jak Mama na swój biznes, dziś jadę podpisać umowę o dotację, długa droga byłą do tego ale się udało.
Pawimi trzymaj dalej pieczę nad porządkiem:-)
Majqa jak Twój Maluszek?
Bedi co u Ciebie i M.? Czytałam, że założyłaś spiralę, jak się z nią czujesz? Plamienia ustały?
Mama trzymam kciuki, fajnie że interesik się kręci, a co z tamtym lokalem, bo nie doczytałam tego.
Hana chłopcy są nim zachwyceni, kochają ponad wszystko, po powrocie z przedszkola pierwsze co lecą do Dawidka dać mu buziaka i pogadać:-)
Fasolka, Dorota trzymam kciuki, szkoda, że u nas w PL ludzie tak podchodzą do większej ilości dzieci, nie raz na swojej skórze odczułam to politowanie, śmieszne to jest dla mnie.
Zuz-inka podziwiam Cię jak sobie przez cały czas dajesz radę bez M. ale jak to mówią co nas nie zabije... u mnie początki też były ciężkie a później jak miałam swoje patenty, to było w miarę ok tylko zmęczenie dawało w kość.
Do mnie też doleciało dziś słoneczko, zapowiada się ładny dzień.