hej
ja tylko na chwilke
nie wiem nawet co napisalyscie,u mnie niewesolo
Dominik mial miec dzisiaj przedstawienie na 14.00.... rano zaprowadzilam Vanesse do szkoly i pojechalam z mlodym do drugiego miasteczka do Tesco,kupic cebule i pare *******,bo mialam w planach gotowanie rosolu a brakowalo mi skladnika. Kupilam sobie jeszcze buty sniegowe,jak wrocilam to mnie juz plecy strasznie bolaly,mialam ciezkie zakupy,Dominik mi zasnal w autobusie i ja juz mam wtedy enough
jakos dalam rade sie do domu doczpalac,szybko,szybko zupe wstawilam,jemu lunch i 12.40 bylismy w szkole.po 13.00 dostalam telefon ze szkoly ze mam odebrac Vanesse bo jest rozpalona,caly czas placze i nie zjadla lunchu. Zaczelam myslec goraczkowo co tu robic bo obiecywalam Dominikowi ze bede na jego pierwszym przestawieniu i ***a blada! Dzwonilam jeszcze do kolezanki czy moglaby Dominika miodebrac ale stwierdzilam ze to bez sensu jak on pojdzie na przedstawienie a mnie nie bedzie,to juz lepiej jak nie pojdzie wcale. Vanessa jeszcze zaczela wymiotowac zanim mi ja dali do domu,aDominika jak pani mi przyprowadzila przebranego w stroj na przedstawienie to mialam oczy za mgla,pani jeszcze zrobila do mnie wspolczujaca minke to ja sie na dobre rozbeczalam,maz jeszcze akurat wtedy zadzwonil,ja mu rycze w sluchawke a on sie wystraszyl co sie dzieje,myslal ze mi sie cos stalo czy co....
jest mi po prostu przykro,ze nie dosc ze mloda sie meczyla w szkole to zawiodlam Dominika i wszystko mi runelo
specjalnie go trzymalam przez weekend w domu zeby na przedstawienie wydobrzal a tu klops i Vanesse wzielo:-( pozniej sie do was odezwe
ja tylko na chwilke
nie wiem nawet co napisalyscie,u mnie niewesolo
Dominik mial miec dzisiaj przedstawienie na 14.00.... rano zaprowadzilam Vanesse do szkoly i pojechalam z mlodym do drugiego miasteczka do Tesco,kupic cebule i pare *******,bo mialam w planach gotowanie rosolu a brakowalo mi skladnika. Kupilam sobie jeszcze buty sniegowe,jak wrocilam to mnie juz plecy strasznie bolaly,mialam ciezkie zakupy,Dominik mi zasnal w autobusie i ja juz mam wtedy enough
jakos dalam rade sie do domu doczpalac,szybko,szybko zupe wstawilam,jemu lunch i 12.40 bylismy w szkole.po 13.00 dostalam telefon ze szkoly ze mam odebrac Vanesse bo jest rozpalona,caly czas placze i nie zjadla lunchu. Zaczelam myslec goraczkowo co tu robic bo obiecywalam Dominikowi ze bede na jego pierwszym przestawieniu i ***a blada! Dzwonilam jeszcze do kolezanki czy moglaby Dominika miodebrac ale stwierdzilam ze to bez sensu jak on pojdzie na przedstawienie a mnie nie bedzie,to juz lepiej jak nie pojdzie wcale. Vanessa jeszcze zaczela wymiotowac zanim mi ja dali do domu,aDominika jak pani mi przyprowadzila przebranego w stroj na przedstawienie to mialam oczy za mgla,pani jeszcze zrobila do mnie wspolczujaca minke to ja sie na dobre rozbeczalam,maz jeszcze akurat wtedy zadzwonil,ja mu rycze w sluchawke a on sie wystraszyl co sie dzieje,myslal ze mi sie cos stalo czy co....jest mi po prostu przykro,ze nie dosc ze mloda sie meczyla w szkole to zawiodlam Dominika i wszystko mi runelo
specjalnie go trzymalam przez weekend w domu zeby na przedstawienie wydobrzal a tu klops i Vanesse wzielo:-( pozniej sie do was odezwe



