czesc dziewczynki,ja w domku,od rana chodzilam po miescie w nadziei ze cos sie ruszy i juz do domu nie wroce,mialam regularne skurcze co 5 minut,teraz nadal mam ale troszke rzadziej i w Anglii nie przyjmuja do szpitala z takimi skurczami tylko jak juz regularne sa co 3-4 min wiec wrocilam i bede czekac juz w domku na rozwoj sytuacji,czop caly czas odchodzi krwisty,maluszek w koncu dal znak bo kopie mnie w tej chwili,takze mysle ze jest ok i nie nalezy panikowac,torbe mialam ze soba na miescie a szpital za rogiem 100m wiec czulam sie calkowicie bezpiecznie,im wiecej chodzilam tym czestsze skurcze
mamo dziekuje ci kochana za wsparcie i za przekazanie info,ja nadal rodze ale powolutku,na pewno dam wam znac,teraz przynajmniej podladuje telefon i zapakuje jeszcze przekaski i aparat foto i baterie bo zapomnielismy
wczoraj 'dzialalismy' z mezem rano a potem zrobilam sobie 3 godzinny spacer,wieczorkiem kazalam dzieciom delikatnie porozmawiac z bratem i za niedugo zaczely sie skurcze,to tyle co u mnie,mysle ze jak sie nie odezwe juz to nasza kochana Krzysia juz wam dalej powie,caluje was wszystkie,papa