• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Trzecie dziecko i.. Co dalej ??

reklama
skierowanie do szpitala lezy, nie pojechałam!!!!! czekam .... nie wem na co ale chyba na poprawe! zastrzyków nie wykupiłam tylko antybiotyk doustny! dzis wieczorem zamówiłam bańki, jeszcze nigdy nikomu nie robiłam ale chwytam się wszystkiego co może jej pomóc oprócz szpitala, w karcie doktorka wpisała ze to na MATKI PROSBE WYPISAŁA DOUSTNY ANTYBIOTYK! błagałam ją na kolanach.... jest na razie po 2 dawkach, jutro prywatnie na 8.00 na kontrole idę jak nie będzie poprawy to az się boję!!! jak robic jej te wziewy!!

Kur.....aa a na dodatek Alicja dzisiaj ma jakąś dziwną wysypke!!! dzwonilam do przychodni i różyczka panuje a ja z nią byłam 9dni temu u lekarza!!!!!!!!! pochlastam się zaraz......

to tyle Kochane!!
pa
 
Sempe wziewy robi się inhalatorem .DO tego wlewa się leki na receptę przeciwzapalne i rozszerzające oskrzela. Wiesz ja tez sie zawsze bałąm zastrzykó, ale one naprawde lepiej działaj no i nei obciążaja tak żołądka i jelit u dzieci. Mój Domiś miał taką akcje jak skończył roczek. Też nei położyłam jego do szpitala, ale dałam zastrzyki i inhalacje . ALe nei bój się tez szpitala, bo czasem to jedyne rozwiązanie i nei takie straszne:).
Trzymam za was kciuki
 
SEMPE- ja podobnie jak Azile radze Ci wziąć zastrzyki-dziecko staje na nogi ,po 2,3 dniach-to znaczy widać znaczna poprawe-Domi raz po ospie jak mial powiklania to dostal 2 antybiotyki i sie wyjalowil,robil czarne ,kleiste kupki ,nic nie jadl,bolal go brzuch,gorączka 40 stopni-dostalam zastrzyki 2 dziennie na 5 dni-od tej pory powiedzialam sobie,ze jak mi sie dziecko "konkretnie zaprawi" to tylko zastrzyki.

ja wziewy podaje inhalatorem-tubą-120 zl w aptece
nazywa sie Babyhaler-komora inhalacujna dla dzieci..

trzymaj sie kochana...
 
DPP_0042.jpgHej kochane dziewczyny!!!
Po pierwsze to dla chorowitków duuużo zdrowia. Czytałam co pisałyście. Sempe nie bój się tych zastrzyków. Jeśli jest zapalenie płuc to doustny za wolno będzie działał i może się nie poprawić a pogorszyć.... Zyczę ci kochana dużo siły , bo z takim chorym dzieckiem to ciężkie dni cie czekają... Nie załamuj się. Sciskam mocno kciuki żeby córcia szybko ci z tego wyszła!!!!
Pawimi przykro mi z powodu taty. Tulę cie mocno....
Izulka gratuluję!!! Wreszcie ci się udało!!! Teraz to my ci będziemy zazdrościć tych przespanych nocy!!! :-D
Bedi jak twój maluszek i jak ty się masz?

Wszystkim wam baaaaardzo dziękuję za wasze wsparcie, życzliwośc i tyyyyle ciepłych słów:-D Jestem bardzo szczęśliwa Ze mogę sobie tu z wami rozmawaić!!!! Naprawdę bardzo wam dziękuję:tak:
Jeśli chodzi o poród to już w czwartek jak byłam z Kasią na tym basenie to jakieś tam nieregularne skurcze były ale nie przejmowałam się bo już nie raz tak było że skurcze były i się wyciszały. Koło 21 zaczęłam mieć tak co 10min. Stwierdziłam że idę spać. Ale nie pospałam sobie bo były coraz częsciej i coraz bardziej bolesne. O 1.00 wstałam i poszłam sprzątać bo stwierdziłam że nie wyleżę w łóżku ze skurczami co 3 min. Koło 3 mój kochany mąż zadzwonił po położną, która dotarła godzinę później. Miałam załamanie nerwowe jak mnie zbadała o tej 4 bo rozwarcie było minimalne a skurcze dawały w kość:-D. Chodziłam sobie po całym domku, trzy razy nalałam sobie wody do wanny( bo jednak to przynosiło największą ulgę) Koło 8 rozkręciło się całkiem. Maciek przygotował Kasię do przedszkola i zaprowadził na dól żeby dziadek ją zawiózl. (Michałka w nocy jeszcze mąż zawiózł do moich rodziców.
Koło 9.30 miałam 8 cm a 15 min później Hania była już z nami:-D. Rodziłam w pokoju na kolanach opierając się rękami i głową o kanapę. Położna nie ingerowała w ogóle w ten poród. Siedziała sobie za mną spokojnie i czekała. a mój mąż obserwował jak rodzi się główka. Pecherz płodowy był zachowany do samego końca Dzidzia rodziła się z czapeczką na głowie:laugh2: Jak tylko Hanie się pojawiła od razu pani położna podała mi ją na rączki. Położyłyśmy się razem. Jak już się sobą nacieszyłyśmy - mój mąż przeciął pępowinę ( i nawet mu ręka nie drgnęła- nie to co przy michasiu!!! :-D:-D) A potem radości nie było końca..... To było naprawdę piękne przeżycie nieporównywałne z porodem w szpitalu. Nikt ci nie narzuca co i kiedy masz robić. Po prostu słuchasz swojego ciała... Nie powiem bolało jak cholera ale warto było!!!
To się udało też dzięki wam bo wspierałuyście mnie cały czas w moim postanowieniu podczas gdy wiele innych osób uważało taki poród za wariactwo!!! I wiecie co nasza położna to taka oaza spokoju, niesamowita kobieta... Taka pełna ciepła i zrozumienia. Jakbym miała rodzić znów to tylko z nią!!!
 
Ostatnia edycja:
EWUNIA- nam też jest milo ,ze z nami piszesz :))każda z nas coś innego wnosi do wątku i to jest mile:)
ślicznie to opisalaś...taki spokój czuć w tym poście..mimo bólu to bylo piekne przezycie,ale wiadomo ,ze ten ból czemuś sluzy wiec jest nieodzowny..ale Ty jesteś dzielna i dalaś sobie rade ..tak jak nasza BEDI kochana :))

praktycznie w tym samym czasie rodzilyście :)

to teraz co...???my z Zuzkus beirzemy sie do pracy-zeby na wątku znowu byly ciężarówki :))

ukochaj Hanusie

BEDI- ukochaj Patryczka :))
 
mama ja czekam z niecierpliwością na wasze fasolki.... :)

a teraz biorę mojego małego ssaka na karmionko !!! No i tam na górze jakimś cudem udało mi się wkleić zdjęcie Hani z wczoraj
 
reklama
EWUNIA- dziekuje !!
a Hania slodkości-piękna czarnulka:)
idz ,karm kochana:)to takie milusie...

Haniu smacznego :)


WERONICZKA- cześć...wzruszające takie zdjątko prawda ???:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry