reklama

UŚMIECHNIJ SIĘ ;))

reklama
:D :D :D
Faktycznie trzeba uważać, co się mówi przy dzieciach, bo łapią wszystko dużo szybciej niz moglibyśmy przypuszczać!

Mojej koleżanki braciszek, kilkuletni kiedyś w czasie zakupów w markecie na widok zakonnicy w habicie ryknął na cały głos:
"Jolusia, Jolusia, zobacz, Matka Boska kupuje margarynę!!!" ;)
 
ja ostatnio zrobiłam numer. Poszłam do spowiedzi, nasz ksiądz nie należy do niskich osób (myślę, że ma gdzies 1,8 wzrostu).

No i żeby lepiej się skupic na tym co mówię zamknęłam oczy. W pewnym momencie otwieram, patrze przed siebie, a tu nikogo nie ma w konfesjonale...
(u nas zamiast kratek są takie deseczki - przypominają żaluzje). Patrzę do góry: nikogo, na dół - nikogo... zdębiałam. pomyślałam sobie, że klęcze przy pustym konfesjonale i nie moglam sobie przypomnieć, czy tam wogóle ktoś był... Szok.

No i wyszłam, zobaczyłam z przodu... Ksiądz był. Ja na to: Jest ksiądz? On: Jestem i słucham!!! :)

Myślałam, ze tam zemdleję. Mały kościół, pełno ludzi a ja takie cyrki odstawiam... :)

Wróciłam, dokończyłam spowiedź... Potem jak ten ksiądz zbierał ofiarę, wymieniliśmy spojrzenia, usmiechnęliśmy się... To po prostu ja!!! :D
 
Czerwony Kapturek idzie przez las do babci z koszyczkiem pełnym smakołyków. Spotyka wilka - starego zboczeńca - który śliniąc się mówi:
- podejdź do mnie Czerwony Kapturku to pocałuję Cię w takie miejsce, w które nikt Cie jeszcze nie całował
a Czerwony Kapturek na to:
- he, he, to w koszyczek mnie pocałujesz?
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry