czesc dziewczyny, jestem mama 2 misiecznej istoty, Ania urodzila sie w 36 tc wazyla 2400 i mierzyla 51 cm, dostala 10 punktow i zostala uznana za wczesniaka. Pierwszy tydzien byl koszmarem, martwilam sie czy zacznie przybierac, zaczela po 5 dniach i wtedy moglysmy pojsc do domu. No i tam sie zaczelo. Moje dziecie wilo sie z bolu brzuszka calymi dniami i nicami, bez przerw, prezyla sie i skrzeczala tak okropnie, ze nie moglam tego sluchac, chwilami chcialam uciec od tego, tak bardzo sie balam, nie wierzylam lekarzom ze to minie, bo wygladalo to strasznie. Karmilam piersia i Ania slicznie przybierala na wadze, przez 4 tyg jakies 1200. Drugi miesiac 1 kg, ale teraz mamy straszny problem.Przez stres stracilam pokarm, sutki zaczely krwawic, nie moglam dluzej karmic. i teraz jest koszmar, Ania je z butli po 50 ml i wiecej nie chce, nie przybiera juz ladnie, co ja mowie, waga stoi, nie wiem co robic, jestem zlamana, kazde karmienie to stres, liczenie ile zjadla. Teraz przynajmniej sie nie prezy, ale chyba wole, zeby rosla............ Probowalam rozne mleka, rozne butelki, rozne smoczki i wcziaz to samo, lekarka mowi, zeby sie nie przejmowac i sprawdzic wage pod konie 3 miesiaca, wg jej centyla powinna wtedy wazyc 5 kg, wiec od teraz ma przybrac 500 gram, na piersi zrobilaby to w 2 tyg, ale teraz watpie, bo przez 4 ostatnie dni przybrala 10 gram, tak sie boje......... :-[