Przeżyłam, przeżylam, ale lekko nie było. Chyba, że po prostu trzeba się przyzwyczaić, że moi teściowie mówią do nas podniesionym tonem i krzyczą jeszcze w butach w przedpokoju. Przez te ostatnie problemy ze zdrowiem schudłam 3 kg (prawie nic nie jadłam, bo tylko leżałam i spałam na proszkach), a ona na wstępie stwierdziła, że znowu przytyłam a dziecka ani śladu, czym wkurzyła mnie strasznie ale jeszcze bardziej mojego męża i już nie było szans na pokojowe pertraktacje, bo mężowi nerwy puściły. na początku byli w szoku bo dotychczas to oni byli stroną krzyczącą, ale szybko wrócili do "normy" i się rozpętało. Pokrzyczeli, mąż pokrzyczał i ochrypł (biedulek nieprzyzwyczajony do podnoszenia głosu, hehe, co innego ja- jestem nauczcycielką, hehe ;D) potem pomarudzili i poszli, w sumie nie wiem po co przyszli ??? ??? Teraz się z tego śmiejemy, choć mężuś jeszcze przeżywa swój "występ". Nie ma w życiu lekko, nie, nie...
Beti, hm... fajne zajęcie sobie w pracy znalazłyście ;D
DreamsAboutBaby, trzymam kciuki za dalszą częśc matury, wiem co przechodzisz, mój brat też zdaje teraz maturę, też tę "nową", a jako belfer nie zazdroszczę. po tej drugiej stronie jest zdecydowanie przyjemniej ;D POWODZENIA!!!!! A kryzys wieku średniego jeszcze dłuuuugo Cię nie sięgnie

Dobrze, że jesteście drogie pocieszycielki

pozdrawiam!!!!!