malina1979
;)
Martolinka, głowa do góry;-) Myślę, że każda z nas przerabiała coś podobnego.. Ja wiele razy, ale wtedy nie byłam w ciąży... Miałam inną odporność. Kiedyś mieliśmy jechać na wakacje w niedzielę rano (baardzo rano), w sobotę byłam jeszcze w szkole, wróciłam późno, mąż w tym czasie miał sie spakować. Wracam do domu, a tam po imprezie pobojowisko a mąż śpi sobie w najlepsze, oczywiście nie spakowany. Przygotowałam więc swoje rzeczy, rano o 5 pobudka, mąż miał 10 min na spakowanie i pojechaliśmy. Oczywiście nawet szczoteczki nie wziął.. Wakacje zaczęłiśmy od zakupów
Jakby coś takiego trafiło się teraz to z pewnością bym to okropnie odchorowała:-(
Nienawidzę czegoś takiego.. szczególnie gdy chodzi o alkohol
Jakby coś takiego trafiło się teraz to z pewnością bym to okropnie odchorowała:-(
Nienawidzę czegoś takiego.. szczególnie gdy chodzi o alkohol

pomimo jego stanu starymi babcinymi metodami doprowadziłam go do porzadku- takiego zeby mógł choć słuchać. i nie ma zmiłuj- przemaglowałam go aż miał dość.Zobaczymy ile z tego pamieta. Zaraz będę go budzić.Bedzie musiał tlumaczyc sie jeszcze przed paroma osobami z którymi byliśmy umowieni , ze ich zabierzemy z rana , ale niech ma konsekwencje. Nie będę mu tego wypominać do końca życia , nie o to przeciez chodzi, ale jest to kolejny dowod na rzecz pozegnania sie z mlodzienczym , idealistycznym obrazem związku i życia z męzczyzna.



W ubiegły wtorek kończyłam 30. latek, a mój mąż nie złożył mi nawet życzeń. Nie zapomniał bynajmniej, ale nie złożył życzeń
