Poletka, potwierdzam to, co napisała Aga_q: ja przerabiałam jazdy z laktacją w drugim i trzecim miesiącu (ze trzy kryzysy miałam). Trzeba po prostu spędzać jak najwięcej czasu z dzieckiem, najlepiej w łóżku, niech sobie cycuje choćby i co 5 minut - po kropelce sobie naciągnie. A piersi zrozumieją, że mają produkować i tyle. Dla Ciebie herbatki laktacyjne i dobre jedzonko oraz wiara w powodzenie całej imprezy - sztuczne mleko schowaj do najgłębszej szafki i o nim zapomnij. W końcu przed epoką butelkową całe pokolenia kobiet karmiły swoje dzieci i robiły to tak skutecznie, że obecnie rasa ludzka przestaje nam się mieścić na tej planecie. Znaczy - do tego jesteśmy stworzone.
A w ogóle to jesteś już którąś znaną mi osobą, która w czwartym/piątym miesiącu ma kryzys pokarmu. Widocznie to taki etap, trzeba przez to przejść. Na pocieszenie dodam, że te znajome karmiły/karmią do 1,5 roczku bez problemów :-)