Majowa Mamusia bardzo mi przykro widziec takie wiadomosci.
Wyobrazam sobie Wasza sytuacje i obawy.
Wierze jednak, ze czerpiac sile plynaca z Waszej mlodej Rodzinki pokonacie lek i bedziecie szczesliwi mimo choroby Waszego Tatusia. Jestem z Wami i modle sie o Wasza sile i szczescie :*
Ech, my znowu w tym syfiastym szpitalu w MK. I to na 2-3 dni

Filciu juz w nocy z pon/wt mial temerature, ktora sie coprawda wahala cala noc, ale i tak zahaczala o 38, we wtorek bylo tak samo.
Wtorkowe wyniki krwi slabiutkie, odpornosc wciaz 0, wiec bach do szpitala na silniejszy antybiotyk.
Teraz Niunio juz nie ma goraczki, dostaje te antybiotyki dozylnie, klatka jest juz czysta osluchowo, ale ma czerwone gardelko i zarozowione prawe uszko, ktore zreszta czochra czasem.
Jestem zawiedziona, bo mielismy dzis byc w Oxfordzie na biopsji szpiku, wiec sie to przesunie na poniedzialek, o ile krew sie juz podniesie, bo do biopsji leci anestezja, a do tego Niunio musi byc silny.
Z lepszych wiesci - Dr Mushtaq chce okolo 1 lutego zrobic badanie, rowniez w znieczuleniu ogolnym, w ktorym za pomoca wziernikow oraz manualnie zbada okolice guza, tak zeby wiedziec co jest konieczne do zoperowania, czego niepokazuja niestety zadne skany.
Wtedy spotakmy sie z nim i dowiemy wszystkiego.
Mam nadzieje, ze do poniedzialku i do tego badania Niunio sie odbuduje.
Mam nadzieje, ze bedzie mozliwa zaraz po tym operacja, bo ta chemia i skutki uboczne + ten szpital wykoncza nas wszystkich.