Dobry wieczor Ciociunie! :* po stokroc
Jestesmy w domku od niedzieli wieczor. Chemia przebiegla dosc znosnie, meczace przywiazanie do kabli na pelne 2 doby, w niedziele pod koniec Filip juz dostawal hopla, byl bardzo znudzony przebywaniem w jednym miejscu, pewnie tez i zmeczony chemia i jak go odpieli, to bylo wielkie UFFF... zaraz w aucie sie rozchmurzyl i 'spiewal' i podrzucal pilke i pokazywal swiatla.
Teraz znowu walka z podniesieniem wartosci krwi, zalecono zastrzyki domiesniowe na sztuczne jej podniesienie (tak samo, jak przed operacja w marcu), dzis byl pierwszy strzal w udko i zalosny, na szczescie krotki placz. Jutro drugie udko i w pt sprawdza krew i zobaczymy, czy sie podniesie, czy bedzie trzeba kluc dalej

Nie je najlepiej od niedzieli, cos tam dziubnie, kilka lyzeczek i koniec jedzenia. Jest jednak poprawa wagi, bo wazy 8,80kg, znaczy nutri mleczko dziala.
No i lada dzien zacznie chodzic

chodzi z pchaczem, chodzi trzymany za jedna raczke i gdy puszczamy go miedzy soba robi po 3-4 kroczki, zaczyna tez coraz odwazniej odchodzic sobie od kanapy czy wiekszych zabawek. Bardzo nas to cieszy
Chyba Wam nie pisalam, ze 22 maja mamy tomograf. Jak tylko o tym pomysle, serce mi wali jak mlot. Ufff, oby to byl koniec zlych wiesci!
Tymczasem zdjeciowo

zalegle fotki z nad morza...