Hej....
nie było mnie cały weekend....
dziś mam wizytę o 17.00 i na niej usłyszę wyrok, zy dzidzia żyje...boje się nieziemsko...jest mi aż słabo ze strachu....najgorsze, że mam złe przeczucia...bo od kilku dni czuje się raczej nie ciążowo....zero mdłości, zero zmęczenia...piersi wróciły do normalności...a jeszzce do tego od kilku dni mam straszny katar...
nie wiem....ale naprawdę myślę, ze już po wszystkim....przepraszam, ze tak pesymistycznie, ale tak cholernie nie chcę kolejny raz przez to wszystko przechodzić...tak bardzo się boje
karolcia ja nie mialam praktycznie zadnych objawow ciazowych, troche mnie czasem cycki bolaly i tyle zero mdlosci wymiotow zawrotow itd. a Michałek tak zapiernicza ze go dogonic juz nie potrafie, wrotki chyba kupie bo mi tak ucieka urwis... ;-) trzymam kciuki
- do 40 tc będę je chyba na taczce przed sobą wozić).
Młodemu leniowi dodam, bo w suwaczku zaraz będzie skończony 21 tc a ten nadal nie chce dać konkretnego znaku życia poza ledwo wyczuwalnymi puknięciami raz dziennie albo rzadziej... Nie wiem jak dziewczyny w lutówkach będąc w 18-20 tc są w stanie powiedzieć że dziecię się im przeciąga, albo że wali z łokcia albo stopy, dla mnie to jakaś abstrakcja narazie...