Just chwilowe to nie jest, bo: 1. mleko w sumie już od dawna Emka tylko na pierwsze śniadanie wsuwa. Najpierw jadła coraz więcej, aż doszła do 210 (nawet zagęszczone kaszką), a od jakiegoś już czasu znów ma tendencję spadkową i jak zje 100 to jest święto. 2. wieczorem nie ma bata by Ją nakłonić na choć odrobinę mleka, jak zaśnie to przez sen 90 wypija i to na raty.
A że chciałabym by jednak piła mleko wpadłam na pomysł, że spróbuję innego. Może właśnie smakowego. Oby nie było jak z córką chrzestnego Emki, która od momentu odstawienia od cyca wcale mleka nie tyka.
W niedz ważyłam Emkę. W ciuchach wyszło mi 10,8. Masakra...