Dziewczyny przepraszam, że odpisuję tak pokrótce tylko, ale czasu teraz mniej ;-)
Karolcia81 – ja bym poszła na badanie, ale stanowczo odmówiła lotnika i tyle, kochana nie zmusi Cię, to jest lekarz, on zrozumie Twoje obawy i poczeka na to badanie razem z Tobą

, ja byłam w 4tc i nie miałam lotnika, bo lekarz sam stwierdził, że za wcześnie na ingerencje, natomiast kazał zbadać progesteron i wyszedł mi bardzo niski, więc zadzwonił gdy otrzymał ode mnie wynik sms i natychmiast kazał A, przyjechać po receptę i od razu 4 tabletki na dobę
GosiaLew – kciuki trzymamy, kochana każda z nas chciałaby aby nie istniało takie wydarzenie jak strata dzieciątka, u Ciebie będzie wszystko ok., a głupie myśli odstaw daleko od siebie
Wiolka_
1982 – super, że wakacje się udało i że odpoczęłaś a Dzidzia rośnie i rośnie i niech rośnie ;-)
Agatka – co to za przeczucia?
Martusionek – to ja już trzymam kciuki za czwartkową wizytę, wiem, że będzie wszystko ok. Zakupy, och cudowny czas, a ja właśnie już korzystam z moich zapasów w szafie i kurczę dziecko się nie brudzi, oprócz pieluch
Julitka80 – kurczę to chyba do ludzi trzeba już drukowanymi mówić i jeszcze na koniec pytać czy dotarło?
Aniołki – co za wieści super, aż normalnie serducho mi się raduje jak diabli,

dzisiaj wypróbuję w takim razie też metodę własne mleko, skoro własne siki potrafią pomóc to może mleko też
Ewela28 – uśmiech Twojego chłopaka cudowny :-)
Just79 – bosze jak to twoje dziecię rośnie i jakie śliczne :-)
Agnieszka – Twoja Córka to istna modelka, normalnie pozuje jak nic :-)
She – które zdjęcie ostatecznie trafiło na okładkę albumu, bo tej informacji nie odnotowałam, a akurat teraz sobie przypomniałam
Mysza84 - a Ty nie miałaś jechać na wakacje teraz jakoś czy już wróciłaś czy ja coś kręcę?
A ja miałam cesarkę ponieważ pomimo skurczów wyregulowanych przez oxy, bo były tak różne, że szkoda gadać, natomiast wszystkie czułam i auć

Zabrakło u mnie rozwarcia jakiegokolwiek, po połowie butli oxy wyszło 1 cm

. O 13:30 jak nic się nie zmieniło zapadła decyzja cc, a ja w sumie odetchnęłam z ulgą ale zaraz dotarło do mnie, że będę krojona i strach, łzy i w ogóle. Na bloku operacyjnym obsługa super, anestezjolog wszystko po kolei tłumaczył jak to będzie co mam robić i że potem już sama nie zrobię nic. Dziecko swojego pediatrę + 2 położne miało zapewnione. Ciął mój lekarz z drugim, którego też znałam, poprosiłam o ładny wzorek na szwie - wszyscy się śmiali, pielęgniarki super, troskliwie się mną zajmowały kiedy mój organizm reagował wymiotami na kolejne dawki lekarstw podawanych do żył, normalnie co mi nie podali to zwrot

Cięcie i płacz Małej to była chwila, zaraz ją wzięli i oczyszczali, a ja ryczałam jak wól, a oni wszyscy na mnie patrzeli i mówili, że to najcudowniejszy moment kiedy widzą łzy matki na płacz dziecka, pediatra mnie zaskoczył, bo pomimo zabiegu przyłożył mi Adę do buzi, to byście mnie widziały jak wtedy zaczęłam ryczeć. Kiedy zabrali Córkę, zaczęłam im odjeżdżać, kolejne dawki wzmacniające a i tak prawie zemdlałam, już się włączyły alarmujące dźwięki i zaczęli głośniej do mnie mówić, wybudzać i dalej podawać wzmacniacze w żyły. Ech kiedy mnie wywieźli na "poczekalnię" i kazali mi 30 minut leżeć myślałam, że oszaleję. Chciałam na górę do A. i do Ady, a kazali leżeć

Potem się okazało, że straciłam sporo krwi, stąd to przetaczanie, miałam dostać dwie dawki, na szczęście po jednej wszystko wróciło do normy. Zaczęłam też czuć się lepiej, wcześniej i tak nic nie robiłam, bo płaskie leżenie przez 16h, a leżałam 24h

Mogłam ruszać tylko rękoma i głową w prawo i lewo i nic więcej.
W każdym razie było minęło, Ada jest ze mną i nic się nie liczy. Ze wszystkim dam radę, codziennie są inne troski, zapomniałam o tamtym, teraz na tapecie są sutki. Co prawda rana ciągnie i cały czas jestem na tabletkach przeciwbólowych, ale za nic w świecie nie oddałabym mojego Wyjco-Ssaka :-)