Melduję się nadal w dwupaku. Mój M co prawda wczoraj coś przebąkiwał, że on czuje, że urodzę jeszcze w tym tygodniu, ale co on tam wie ;-) W końcu to facet ;-) Oczy mi się zamykają same, ale praca czeka, więc muszę się zmobilizować.
Wczoraj udało mi się poukładać w 2 szafach. Dziś założyłam sobie, że pracuję do 12, a po 12 ruszam do kolejnych szaf. Zobaczymy czy się uda. A w piątek może pojadę do pracy, żeby porobić wydruki tego co już powprowadzałam do programu.
Czuję też, że będą kłopoty z ex, bo syn M mimo proszenia go, aby na podwórko nie nosił komórki nie słuchał i w niedzielę wyszedł z telefonem, który wypadł mu z kieszeni i wpadł do kałuży. Od niedzieli się suszy, ale póki co nie działa. Ex została poinformowana o tym fakcie przez samo dziecko, zaraz po zdarzeniu, ponieważ rodzina M dała mu zadzwonić do matki, by się nie martwiła, że coś się stało. Wieczorem rżnąc głupa zadzwoniła do M żeby zapytać co się dzieje, bo ona cały dzień dzwoni i dzwoni i dodzwonić się nie może. Po co ta szopka, jak wiedziała od rana co się dzieje? Wczoraj zaś przełamała się i zadzwoniła do siostry M, żeby poprosić syna do telefonu. Oczywiście dostała go. A ten w ryk, że znalazł telefon swojego kuzyna, a oni (rodzina M) nie chcą mu go dać, żeby on mógł mieć znów telefon. Więc ex poprosiła znów siostrę M. A ta jej tłumaczy, że telefon kuzyna jest nowy jeszcze nie używany i nie dadzą mu go do używania, dlatego, że po pierwsze nie potrafił upilnować swojego mimo, że się go prosiło, by na podwórko nie nosił, po drugie: nie dadzą mu zatopić nowego telefonu, po trzecie: ma kontakt z dzieckiem, bo i jemu nikt nie broni by zadzwonił do niej, ani jej by ona zadzwoniła do nich prosząc o podanie dziecka. Jednocześnie siostra M, zwróciła uwagę ex, że wystarczy jak ograniczy się do jednego telefonu dziennie, np wieczorem, a nie do jedenastu w ciągu całego dnia (tyle naliczyli najwięcej). Ex była oczywiście oburzona i zaczęła się wygrażać. Natomiast siostra M nieugięcie powtarzała, że dziecko jest na wakacjach, jeden telefon wystarczy, a nie żeby co godzinę dzwoniła z pytaniami: co jadłeś, a czemu jadłeś to a nie tamto, co robisz, a co oni robią, a co się w ich domu zmieniło, a co ci kupili, a czemu nic ci nie kupili, itd. Ja głupia oczywiście się tym stresuję, bo nie siostra M zbierze za to cięgi a M przy kolejnej okazji sądowej. Że nie dość, że ona jemu powierzyła dziecko na cały miesiąc a on z nim go nie spędził, to jeszcze nabuntował rodzinę, by utrudniali jej kontakt z dzieckiem. I wczoraj jak tak sobie o tym myślałam, to przeszło mi przez myśl, że ex jeśli ma zamiar zrealizować groźby o kolejnym pozwie o podwyżkę, to poczeka do końca września. Ściągnie z M kasę na rozpoczęcie roku szkolnego, a potem buch - napisze pozew. A ja tak na dobrą sprawę zastanawiam się, czy powinna dostać jakąkolwiek kasę na rozpoczęcie roku (np. za pierwszy semestr basenu i radę rodzicielską. To będą lekko 2 stówy). W lipcu dostała alimenty plus kasę na podręczniki. Dzieciaka miała zaledwie tydzień, więc większość kasy powinno jej zostać. W sierpniu dziecka nie ma wcale, a alimenty dostała. Ma więc z czego odłożyć na rozpoczęcie roku. W końcu to pieniądze na potrzeby dziecka, a nie mamuśki. I teoretycznie kwota ta zawiera wszystkie wydatki jakie na dziecko w ciągu roku przypadają... Do tego kupiliśmy mu ciuchy i wyprawkę. A jak mała się urodzi to te 200zł to dla nas będzie kupa kasy... Chociażby na pieluchy... Nie wiem... Z jednej strony wiem, że jak damy to będzie względny spokój, choć dla niej zawsze będzie mało. Z drugiej my damy, a ona i tak wystąpi o podwyżkę, bo już nam to obiecuje, a co jak co - jeśli chodzi o kasę to jest słowna jak mało kto. Jedno jest pewne: jeśli dostaniemy podwyżkę - skończą się dopłaty do czegokolwiek. Nie stać nas będzie na dodatkowe wydatki. Po prostu... Myślicie, że jestem wredna? Sorry, że znowu o ex, ale jak się Wam wygadam to mi lżej...
Lill jak sutki? Podziel się zdjęciem Małej... Proooooszę :-)
Just jak walka o mleczko? W sumie Ty też mogłabyś wkleić jakieś nowe zdjątko...
Ewela jakieś nowe zdjęcie uśmiechającego się Tomaszka? :-)
GosiaLew czekam na wieści z usg :-)