Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Wikusia obudziła się koło 24 i zwymiotowała, na szczęscie nie zdążyłąm zasnąć, to w porę ją z łóżeczka wyciągnęłam i się zaczęło. Co kilka minut wymiotowała do samego rana w kółko macieju, już nie miała czym i ledwo na nogach się trzymała, bidulka. Dopiero ok.7.30 zasnęła normalnie, A. się zadeklarował, że pójdzie z nią do lekarza, a ja do pracy po nieprzspanej nocy
W dzień, wszystko wróciło do normy, zero wymiotów, u lekarza w sumie oprócz nawadniających i smekty nic nie dała, kazała czekać na ewentualny rozwój sytuacji, gdyby był wirus byłaby jeszcze gorączka i rozwolnienie.Na szczęscie nic się już nie dzieje, prawdopodobnie coś jej zaszkodziło, obstawiam pomidora, za którym przepada, nic innego, bo jadła to samo co my, a nam nic
Straszna była ta noc, mówię wam, spłakałam się, a po pracy ful prania, pościele razy 2, moje dwie koszule i Wikusi niezliczona ilość koszulek, pieluszek do wycierania itp., oj ale dobrze, że to juz po chorobie mam nadzieję

, A. trochę oszczędziło - same wymioty, a dziś niania Wiki mi mówi, że ona z mężem też. Masakra