reklama

Wrzesień 2009

Hej dziewczyny-nie bylo mnie kilka dnia bo bardzo zalatana bylam.Od dzis jestem na zwolnieniu przez nastepne 2 tygodnie(stresujaca atmosfera w pracy-zle stosunki z supervisorem upierdliwym gosciem)wiec odpoczne i bede miala okazje popisac z wami-a dzialo sie dzialo....
Ja wiem ze bede miala chlopaka, niestety mamy inne zdnie na temat imion z moim przyszlym mezem( bo za niecaly miesiac bedziemy malzenstwem, wiec tyle rzeczy na raz mamy na glowie ze hej!)
Ale nie wiem jak sobie poradzimy z wyborem imienia bo mnie zupelnie nie pasuje to co jemu sie podoba!!!!

A ktoras z was ma problemy z cera?ja zawsze mialam ladna !na buzi 0 wypryskow, no a teraz cale plecy i na twarzy tez sie robi nie weselo ;( jakies rady?

pozdrawiam
 
reklama
Jarzębinka ja też mam od niedawna prawo jazdy i też planujemy kupić jakiś większy samochodzik, mój mąż nawet mówi, że większymi się lepiej jeździ ale jakoś ten argument do mnie nie przemawia już się tak przyzwyczaiłam do naszego golfika , fajnie mi się nim jeździ a jak przyjdzie mi przesiąść się do jakiegoś długiego z przodu i z tyłu samochodu to tak jakbym od początku się uczyła jeździć:-p:szok:

mój też twierdzi, że więszym lepiej a jeszcze jakby faktycznie kupij takis tak terenowey ( o czym marzy) to juz wogóle mówi, że dl amnie to lepiej, bo siedze wyżej, lepsza widocznośc i ..... no ale na razie zostaje moje punto więc jest OK :tak:

co do wizyt, i ich częstotliwosći to ja jeszcze mam co 4 tygodnie, 7-8 miesiac chyba co 3tygodnie i 9 miesiac co 2 tygodnie ( tak miałam w poprzedniej ciąży) :tak: a jak bedzie teraz to nie wiem, bo mam innego lekarza, ale tez na NFZ ........
 
ja wizyty mam teraz co 5 tyodni u mojego gina, dlatego raz na dwa miesiace ide do innego i wychodzi mi troche czesciej...

w pierwszej ciazy miałam cały czas co 4 tyg, potem co 3 tyg, a jak mi sie szyjka skrócila i zrobiło sie rozwarcie to co tydzień... z tym ze moja gina kasowala mnie tak ze raz płaciłam za wizyte, a drugi raz jechałam do niej do szpitala na dosłownie 10 minut i to miałam za darmo...
 
nie no to ja musze przyznać, że faktycznie wizyty są w sumie uzasadnione.. u mnie się różne dziwne rzeczy dzieją to fakt, na szczęście dzidziusia to omoja szerokim łukiem, ale jak to się mówi jak nie urok to sraczka... i co do mojego gina to usg miałam tylko stwierdzające ciąże, później w 14 tyg żeby dokładnie pomierzyć i połówkowe a kolejne to chyba dopiero 36 tydz... tak coś wspominał.. no coś koło 30 to ma być... ale ja już mu ostatnio prysnelam smiechem i mówie "no chyba Pan żartuje że ja tyle na kolejne oglądanie dzidziusia będę czekać?" no to się zaśmiał i powiedział, że on robi tyle co uważa że musi, ale jak się upre to nie będzie mnie hamował, bo chodzi o moje samopoczucie.. to aj mam czuć że z dzidzią jest ok. No i chwała mu za to.. a i jeszcze mi powiedział... jak panią ktoś zapyta czy ten Kisiel oszalał, że tyle USG robi? to prosze powiedzieć, że to Pani mnie zmusiła:-D hehe.. ogólnie taki wesoły dośc ten człowieczek... tak tylko chciałam zapytać jakie jest wasze zdanie an temat tych wizyt... co do cennika to kilka moich kol do niego chodzi i płacą tyle co ja. a gdyby właśnie przyjmował w przychodni to bym chodziła, ale przyjmuje tylko koło szpitala a to 30 km ode mnie.. a prywatny gabinet ma 3 km ode mnie.
 
elii88 z moją gin jest tak samo. Ona mówi że jeżeli jest wszystko ok to co miesiąc usg jest niepotrzebne. Wczoraj byłam na badaniu, i tylko było podstawowe badanie + podsłuchiwanie serduszka dzidziusia. Teraz myślę o usg 3D czy 4D bo też sobie nie wyobrażam czekać do 34 czy 36 tygodnia :).
 
eli z tymi upławami u mnie podobnie :baffled::baffled:
No ale widzę, że to normalne...

A wizyty: drugą miałam mieć po 3 tygodniach, a kolejne co 4, dopiero pod koniec ma być częściej.
Tzn miałam problemy z początku, więc ten grafik troszkę się zmienił. Ale teraz co 4 tyg. mam ;-)
A usg praktycznie za każdym razem, za wyjątkiem ostatniej wizyty.
Chodzę prywatnie, bo akurat na kasę w okolicy to same chamy. Po przeprowadzce mam za daleko do mojej starej gin :sorry2:
 
wiecie co do mnie od 26 tygodnia ciazy bedzie przychodzic połozna... jak byłam w osrodku po szczepionke dl amikiego to napisana była kartka; ze kobiety w ciazy po 26 tygodniu maja obowiązek sie zgłosic do połoznej srodowiskowej.. .zgłosiłam sie, przyjechała do mnie, zmierzyła ciśnienie, posłuchałysmy serduszka i za trzy tygodnie , kiedy skończe 26 tydzień ma zaczac przyjezdzac... co tydzień...
zła jestem, bo przy pierwszym dziecku by mi sie to przydalo, ale teraz po co?
 
Hej dziweczyny.Aktualnie mieszkam w Irlandii i tu dopiero doznalam szoku:szok:
Kiedy zrobiłam test ciążowy okazało sie ze jestem w ciazy to pojechałam do Dublina przwatnie do polskiego lekarza żeby potwierdził czy to napewno to:tak:No i to była moja pierwsza wizyta w 10 tygoniu.
Drugą wizyte miałam już u irlandzkiego lekarza w 16 tygodniu -wizyta czyli sprawdzaja mocz, cisnienie i USG pytaja jak sie czuje i to wszystko.NIE MA BADANIA GINEKOLOGICZNEGO!!!!
Ja sie bardzo zdziwiłam bo w Polsce byłam troche inaczej przyzwyczjona że lekarz mnie bada i mam robione USG co miesiąc a tu tak mało:baffled:
No a teraz nastepna wizyte mam w 25 tygodniu ciąży.
Szkoda że tu robia tak rzadko USG:-(
 
jejku tak czytam jak rzadko macie wizyty i mysle ze ja bym zwariowala, choc w poprzedniej ciąży tez tak rzadko chodzila.raz w miesiacu, a teraz średnia mam raz na półtora tygodnia a nawet co tydzien, bo wypada mi raz w miesiacu lezenie w spzitalu. taki urok mojej ciąży... tak jak pisze eli jak nie urok to sraczka.... a z drugiej strony dla mojego zdrowia psychicznego to chce tak czesto ale u mnie to raczej zrozumiale bo jak sie straci tak późno ciąże to później każdy dzien to strach i obawa przed najgorszym.
codzien rano dzięuje za kolejną noc, za kolejny dzien i oby tak dalej...
ja chodze prywatnie do profesora-ordynatora oddzialu, ale za to nie musze badan robic na własna ręke bo wszystko robiąmi w szpitalu.
we wtorek wyszlam ze szpitala ale juz w środe ide na wizyte bo chyba bym zwariowala, poza tym niech sprawdzi co z tą nerką dalej.

a ja wlasnie śmieje sie z mojego męza, bo odkąd leże to on w domu wszytsko robi i wszytskie talerze i kubki są poobijane i wlasnie myje naczynia i mówi kochanie ucho od twojej filiżanki mi zostało w ręce.... hahah ja nie wiem co on robi z tymi naczyniami....;-)
 
reklama
Syla28 ja mam wizytę raz na miesiąc. Oczywiście chodzę prywatnie, bo państwowo to jakiś koszmar. W pierwszej ciąży zmieniałam lekarza 5 razy. Przy drugiej wybrałam lekarza pod nosem i prywatnego. Trochę szkoda kasy, ale wole być "obsłużona" miło niż z docinkami. Ale wcale Ci się nie dziwie. Sądze, że gdyby mi się coś przydarzyło siedziałabym u lekarza cały czas. Najważniejsze jest nasze samopoczucie a nie ilość wizyt u lekarza. Dzidzia potrzebuje opieki, jeśli my nie przypilnujemy tego nikt tego za nas nie zrobi. Życzę Ci, zdrówka i cudownego maleństwa. Zresztą każdej z nas tego życzę. A co do męża..... może on się tak bardzo stresuje zmywaniem naczyń, że mu ręce drżą:-).
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry