Witam prawie wieczornie!
Unas także bez zmian - Mała raczkuje już prawie na całego! Prawie, bo nie mamy dywanów tylko same panele i bardzo się ślizga

, w związku z tym pól na pół raczkuje i pełza. Teraz śmieję się,że mam kolejnego pieska w domu - gdzie mama, tam córcia- Wiki za mną chodzi jak piesek



. Jedynie, kiedy nasza psiula pokaże się na horyzoncie na chwilę traci zainteresowanie mamą, bo pies ciekawszy, ma kudłate łapy i ogon i taaaki ciekawy język


Ale muszę Wam powiedzieć, że nasza psina dzisiaj zdała egzamin z troski o dziecko na 6+. Mała jadła chrupki kukurydziane pod kontrolą taty. Sunia stała obok i ślina kapała jej na podłogę, ale nie ruszyła chrupki. Aż tata pozwolił jej wziąć chrupkę z rączki Małej, która ciągle wyciągała ją w kierunku psa. I w jakim szoku byłam, kiedy taki wielki psiur (golden przecież) delikatnie, jednym zębem ugryzła chrupkę tylko dotąd, dokąd wystawała z rączki dziecka i nie ruszyła więcej. A kiedy pozwoliliśmy jej wziąć resztę, bo przecież Mała i tak już jej zjeść nie mogła, Tajga tak lawirowała pyskiem i jęzorem delikatnie,żeby jej nawet nie ruszyć jednego paluszka. Próbowaliśmy jeszcze kilka razy i zawsze tak samo. Musiałybyście to zobaczyć na własne oczy. Rozczuliła nas totalnie.
Poza tym mój tatuś ma dzisiaj urodziny, a ponieważ jeździ na TIR-ach jest w domu 1-2 razy w miesiącu. Był w zeszły weekend i przypadek sprawił,że udało mu się przyjechać też na chwilkę teraz. Moja mama akurat pracuje i tata siedziałby sam jak pies w domu. Zaprosiłam go dzisiaj na obiadek, no i z moim P. wypili sobie po kielichu pod te urodziny. A tata przyjechał do nas samochodem (niedawno sobie kupili VW Polo) no i nie mógł nim wrócić. Oboje z P. mamy prawka, ale nie mamy samochodu. P. ma prawko już chyba z 10 lat, a ja zdałam w styczniu zeszłego roku i od tej pory nie miałam okazji jeździć.
I dzisiaj zdecydowałam się tatę odwieźć do domu. Nie było daleko, ale miałam wrażenie, że wszystkiego zapomniałam, dopóki nie usiadłam za kierownicą! Jaką miałam frajdę mówię Wam!!!
Wiem,że większość z Was jeździ samochodem na codzień, ale dla mnie to niesamowita atrakcja i jestem z siebie bardzo dumna, bo tata mnie pochwalił, choć słynie raczej z krytykowania...
Przepraszam, że tak tylko o sobie, ale jestem bardzo podekscytowana.
Teraz już się żegnam, bo idę dzisiaj na ostatnią nockę i potem 2 dni wolne.
Najbardziej jednak się cieszę, ponieważ planują u nas postój w zakładzie - mają pełne magazyny. W zwiazku z tym prawdopodobnie od 16 - 29 kwietnia stoimy, tak więc zdąże posprzątać na święta, zrobić spokojnie zakupy i nacieszyć się rodzinką. Bo tak przechlapane - pracuję w czterobrygadówce, więc świątek, piątek i niedziela... Całuski i miłego wieczoru życzę wszystkim...