czesc dziewczyny
ostatnio pisalam chyba z rok temu wlaczylam sie do klubu wrzesniowek z 2010 z niecierpliwoscia oczekujac na narodziny mojej corki ktora narodzila sie 16.09.2010 w koncu, przyznaje bez bicia ze zagladam od czasu do czasu szukajac fantastycznych waszych porad ale czasu na samo pisanie nigdy odpowiedniego nie bylo, az do teraz..
wiem ze macie cudowne dzieci ktore fantastycznie sie rozwijaja wiem tez ze niektore dzieciaczki maja rozne problemy a i wy miewacie rozne nastroje i borykacie sie z roznymi problemami..jak i ja i cala masa reszty mam
tak w skrocie..po narodzinach malej nadal mieszkalismy z tesciami jakies 2 mies remontujac w tym czasie wlasna chatke do ktroej przeprowadzilismy sie na poczatku grudnia ale neistety nie mielismy lacznosci ze swiatem brak tv i netu stad kolejne opoznienie by do was fizycznie dolaczyc..w kwietniu nastapilo polaczenie ze swiatem ale i powrot do pracy, a corka poszla do zlobka, wiec automatycznie zabraklo znowu czasu na pisanie..choc od czasu do czasu udawalo mi sie was podczytac w pracy (oczywiscie w wolnej chwili

w maju chrzciny corki ktore przeplotly sie z choroba mamy, okazalo sie ze ma raka i wlasnie jakies 2 tygodnie temu zakonczyla leczenie w szp.onkolog w poznaniu, w tym czasie nastpil totalny paraliz domowy ciagle rozbicie miedzy corka a mama dzien mieszal sie z noca ciagly brak na wszystko cudem udalo sie wyjechac na 6 dni nad baltyk i przez 5 min nie myslec o problemach..
w koncu powoli wszystko sie stabilizuje i wystapila we mnie chec blizszego nawiazania kontaktu z wami...bo jak was czytam to czasem widze siebie

cora chowa sie dobrze tzn ma tylko 2 zeby co mnie troche irytuje bo oprocz jedzonka ze sloiczka nie bardzo jest w stanie jest czyt gryzc inne jedzonko, ale ogolnie jedzenia sobie nie odmawia i wazy juz prawie 11kg, chetnie chodzi - biega trzymana za raczki, gada w tym swoim niezrozumialym jezyku jak opetana a w akcie desperacji potrafi powiedziec mama (lub mi sie tak wydaje)..zal mi ze ja wychowuje zlobek ale z drugiej strony mam fajna prace i chce w niej byc bo siedzenie w domu tez juz mnie dobijalo a teraz zal mi ze z nia nie jestem..jako ze jest z zlobku z innymi dziecmi (a ja nie planuje 2 dziecka, wiec chce by bla wsrod innych dzieci i nie wychowywala sie na egoistyczna jedynaczke) to widze ze nie ma oporow przed kontaktem z obcymi i chetnie garnie sie do zabawy z innymi ..no do niesmialych nienalezy..niestety borykamy sie z katarami ale jak to pediatra powiedziala jak na dziecko zlobkowe prawie w ogole nie choruje! a mi sie wydaje ze katar ma non stop! juz sama nie wiem..od 5-6 mca jest na mleku modyfikowanym musialam je wprowadzic gdyz zaczela malo przybierac na wadze poza tym szykowalam sie do powrotu do pracy i jak sie okazalo butelka jest wypijana w 3 sek jak mleko sie konczy to mala w ryk..i tak w kolo dziecko ktore bez jedzenia nie moze zyc..pozatym wlosy jej non stop stercza jakby w nia piorun strzelil i nie wiem co zrobic by w koncu ukladaly sie normalnie i niestety ciagle ma krosty na policzkach ktore zo rusz znikaja a potem znowu sa..
dziewczyny przepraszam jesli wtargnelam w wasze forumowe zycie i ze sie tak rozpisalam ale potrzeba taka we mnie nastapila

gratulacje dla wszystkich roczniakow..jak ten czas goni..my tez sie powoli szykujemy do imprezy na 18.09
pozdrawiam
p.s. o malzu nie bede wspominac bo srednio co 2 dzien mnie wnerwia juz od dluzszego czasu jak wszedzie ..raz lepiej raz gorzej