Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
Kasia słyszałam o tym parku. Prosze zwrócic uwage czy tam jest statua Wolnosci i jak ona wyglada. Moim marzeniem jest zobaczyć wszystkie pomniki przedstawiajace statue wolności i słyszalam ze taka tez jest w tym parku. Z gory dziękuje za informacje!Asia ja mam to samo bez kalendarza i zapisek w nich nie dałabym radyjakoś zmniejszyła mi sie pojemność mózgu, albo więcej do zapamiętania teraz?? sama nie wiem...
ale się cieszę, że zaczyna się dziś dłuuuugi weekend, przyjeżdząją do nas znajomi i mamy duzo fajnych planów na ta majówkę np. Park Miniatur w Inwałdzie, polecam Wam dziewczyny z dzieciakami tam jechać. Ja mam nadzieję, że dam radę, bo czasami mega zmęczenie mie dopada.
Przepraszam,że dopiero teraz daję znać, ale wczoraj wg również Waszych zaleceń szybko udałam się do szpitala. Miałam ogromne obiekcje, bo już przeżyłam trochę uprzejmości ze strony służby zdrowia w naszym mieście i wolałam się poważnie zastanowić, zanim podjęłam decyzję.:-(
Zbadana zostałam gdzieś dopiero około północy, ale wcześniej dostałam leki na podtrzymanie. Przeżyłam koszmar kiedy pielęgniarka - nie położna zabrała się do słuchania tętna płodu i nie mogła go wysłuchać. Omal nie umarłam. W drodze na oddział łzy lały mi się jak grochy :-( Tu już położna jeszcze raz podłączyła mnie pod machinę i wysłuchała tętno 156 maleńkiej. Odetchnęłam z ulgą, ale jeszcze nie mogłam się doczekać USG. Doktórka stwierdziła, że wszystko jest w porządku, ale po badaniu okazało się, że mam jakiś polip u wejścia do szyjki i może to z niego, ale pewna nie jest... I znów dodatkowe leki i do odpoczynku... Całą noc nie spałam. Pani, która leży ze mną jest przeziębiona i duje jak chłop, no a poza tym pełno myśli miałam w głowie. Ostatecznie zdrzemnęłam się godzinę z papierem toaletowym w uszach
O 6 rano znów badanie tętna, które gdzieś słabo słyszalne jest, ale jest i tylko słychać jak mała mi po brzuchu śmiga... Krew i mocz utoczony i tu raczej dobrze, ale nadal erytrocyty w moczu i nadal ślady krwi na papierze toaletowym. Zatem leżę tak na płask i chodzę siku tylko. Mąż przywiózł mi dopiero teraz lapka i mogę Wam zdać relację. Poleże tak do poniedziałku, jeśli będzie oki... Już się w końcu trochę uspokoiłam. Jeszcze raz dzięki za wsparcie.Dzieki za wiesci. Nawet nie wiesz jak sie ciesze. Wierze ze sie wystraszyłas i ciesze sie ze juz jestes pod opieką. Wazne ze jest tętno! Dobrze ze Cie przyjeli i mają Cię pod opieką. Będzie dobrzeDzięki, dzięki, dzięki Wam Dziewczyny za wsparcie! Od razu napiszę, że jest OK!!!Przepraszam,że dopiero teraz daję znać, ale wczoraj wg również Waszych zaleceń szybko udałam się do szpitala. Miałam ogromne obiekcje, bo już przeżyłam trochę uprzejmości ze strony służby zdrowia w naszym mieście i wolałam się poważnie zastanowić, zanim podjęłam decyzję.:-(
Anisen, moja Nelka jak skończyła 1,5 roku już nie chciała spać w łóżeczku, przez parę miesięcy musiała spać na sofie obłożonej ze wszystkich stron poduchami, bo innej możliwości nie mieliśmy, a po przeprowadzce czyli jak skończyła 2 lata, kupiliśmy jej normalne pojedyńcze łóżko 90x200 i była zachwycona, uwielbia w nim spać, także myślę, że po pojawieniu się rodzeństw twoja Kingusia też mogłaby już spać w "dorosłym" łóżkuMam teraz dylemat co z łózeczkiem. Niby aż 4 miesiące ale juz bym chciała podjąć decyzje a tu ni w tą ni w tą. Albo kupię kolejne małe albo duże dla Kingi a to małe zostanie dla maluszka. Są za jednym i za drugi. Kinga będzie mieć rok i 7 miesięcy , chyba za mała jeszcze na dorosłe łózeczko ale z drugiej strony kupować łóżeczko na 3 lub 4 miesiące bo jej sie odwidzi spanie za szczebelkami to też nie fajne.

Miniaaaa, naprawdę kolos, mój synulek waży 350g ;-)aaaaaaa i waży 420 gram:-) hehehehe:-) kolossssssssss
sylwia8708;7009575Wizyta na NFZ i niestety mój gin powiedział że męża nie mogę zabrać :wściekła/y: Trudno chyba jakoś przeżyję poproszę o nagranie płytki ;-)[/QUOTE pisze:Sylwia, to co z tego, że na nfz! A mąż, to co? Obcy facet, że wejść z własną żoną nie może ani obejrzeć własnego dziecka??? Oj, ja bym dała temu lekarzowi!!!! Się zezłościłam ażżżżż!!!
hehehe, nieźle z tym kefirem. Ja jak mam ochotę na "piwo" to pije karmi, ale niezbyt mi smakuje więc zdarza się to bardzo rzadko, Lecha bezalko.. nie znoszę, więc u mnie odpada, czasem pociągnę parę łyków zwykłego piwka od męża, a najbardziej mi smakuje winkokefir zawiera 0,2% alkoholu i ma właściwości przeczyszczające. Po dwóch dniach zawiera 0,4% alkoholu i działa obojętnie a po trzech dniach dojrzewania posiada 0,6% alkoholu i może być podawany osobom cierpiącym na przewlekłe biegunki."
a jakie pifko polecacie? myślicie że karmi lub lecha bez % mogę sobie posączyć, oczywiście w małych ilościach eeehhhh.
Pallissa, nie przejmuj się, widocznie maluszek ułożył się tak że nie czujesz jego fikołków. Ja w poprzedniej ciąży też miałam taką sytuację, że przez dwa dni nic nie czułam, poleciałam zestresowana do lekarza i okazało się, że dzidzia przekręciła się pleckami do pępka a nóżki i rączki do środka, dlatego nic nie czułam, poza tym dzidziolki są jeszcze małe i nie wszystkie ruchy są odczuwalnewitam sie sobotnio pochmurnie,dzisiaj jeszcze nie slyszalam mojego malucha cos sie nie rusza dziewczyny ? co mam myslec?
. Głowa do góry i nie przejmuj się, bo na pewno wszystko jest w porządku :-)
Lina, całe szczęście, że wszystko w porządku :-). Mi gin przy pierwszym badaniu na samolocie wybadał jakiś pęcherzyk i stwierdził, że nie jest on w żaden sposób groźny i żebym się nie przejmowała, bo może rosnąć, ale w trakcie ciąży lub przy porodzie sam pęknie i się wchłonie i właśnie wtedy może nastąpić niewielkie krwawienie z tego, więc może miałaś coś podobnego? Kurczę, sama się zestresowałam twoją sytuacją... Cieszę się bardzo, że wszystko się dobrze skończyło :-)Dzięki, dzięki, dzięki Wam Dziewczyny za wsparcie! Od razu napiszę, że jest OK!!!![]()
Doktórka stwierdziła, że wszystko jest w porządku, ale po badaniu okazało się, że mam jakiś polip u wejścia do szyjki i może to z niego, ale pewna nie jest...
My dziś lenia mieliśmy do południa, a potem się ogarnęliśmy i wyskoczyliśmy do akwarium gdyńskiego, mała zachwycona kolorowymi stworzonkami i rybkami. Potem do włoskiej knajpy na obiad i do budy obok na gofry, obżarliśmy się okrutnie i jak wróciłam do domku, ledwo zipiałam, sen mnie ogarniał, a miałam posprzątać chatkę. Ogólnie dzień fajny, tylko wnerwia mnie, że pogoda tak się popsuła i ten wiatr niepotrzebny. Jutro, jak pogoda pozwoli, może skoczymy na grilla na działkę, także sprzątanie chyba do poniedziałku poczeka....
.